Julia Szeremeta kończy 23 lata. Polska medalistka wejdzie w "tryb mnicha", by wywalczyć złoto!

Julia Szeremeta, wicemistrzyni olimpijska z Paryża, 24 sierpnia świętuje swoje 23. urodziny. Mimo młodego wieku ma już na koncie medale najważniejszych światowych imprez i status jednej z największych gwiazd polskiego sportu. W szczerej rozmowie opowiadała nam o kulisach sławy, kontrowersyjnym finale igrzysk i przygotowaniach do walki o upragnione złoto w Los Angeles, które stało się jej absolutnym priorytetem.

  • Mimo zaledwie 23 lat, wicemistrzyni olimpijska Julia Szeremeta to już uznana gwiazda polskiego sportu.
  • Polska pięściarka zdradza, jak radzi sobie ze sławą, mądrze inwestuje i jak kontrowersyjny finał napędza ją do walki o złoto.
  • Poznaj jej radykalny "tryb mnicha" na Los Angeles i dowiedz się, jak "Atena z Bieniowa" zamierza zdobyć upragniony olimpijski złoty medal.

Sława, pieniądze i stopy na ziemi

Julia Szeremeta, pochodząca z niewielkiego Bieniowa w województwie lubelskim, szturmem wdarła się do serc kibiców, zdobywając w 2024 roku w Paryżu pierwszy od 32 lat medal olimpijski dla polskiego boksu. Srebro, choć dla wielu miało złoty połysk, przyniosło jej ogromną popularność, która dla młodej osoby mogłaby być zagrożeniem. Pięściarka zapewnia jednak, że twardo stąpa po ziemi.

Przeczytaj także: 20-latka warta miliony i pakt z diabłem. Dwa nieznane oblicza Julii Szeremety

- Wydaje mi się, że mnie raczej sodówka nie odbiła i tak jak osoby z mojego środowiska znają mnie, wiem, że się w ogóle nie zmieniłam - mówi wprost Julia Szeremeta. Jak dodaje, jej trenerzy początkowo mieli obawy, ale szybko przekonali się, że pozostała tą samą osobą. Zdobyte nagrody finansowe, jak sama przyznaje, mądrze zainwestowała. - Dzięki temu mogę spokojnie trenować i skupić się na przygotowaniach, a nie myśleć o tym, że nie mam pieniędzy - podkreśla.

"Tryb mnicha" po olimpijskie złoto

Choć do kolejnych igrzysk w Los Angeles pozostało jeszcze trochę czasu, Szeremeta już teraz ma jasno określony cel. Po kontrowersyjnej finałowej porażce z Lin Yu-ting z Tajwanu, apetyt na złoto jest jeszcze większy. Polka nie ukrywa, że czeka na rewanż.

- Ja lubię rewanże. Czekam na to i mam nadzieję, że wtedy moja ręka powędruje ku górze - zapowiada. Droga na szczyt olimpijski ma być wybrukowana ciężką pracą. Od stycznia 2027 roku planuje wejść w tzw. "tryb mnicha". - Wtedy wracam do "trybu mnicha": 100% dieta, regeneracja. To dla mnie ważny cel i poświęcę się w stu procentach, żeby go osiągnąć - wyjaśnia. Oznacza to rezygnację z imprez, fast foodów i pilnowanie ośmiu godzin snu.

Zobacz też: Anna Lewandowska wystawiła pośladki na słońce w minimajteczkach. Afrodyta naszych czasów!

"Atena z Bieniowa" i droga na szczyt

Zanim została gwiazdą boksu, Julia Szeremeta, nazywana przez ojca "Ateną z Bieniowa", była niezwykle aktywnym dzieckiem. Dorastała w gospodarstwie rolnym, gdzie pomagała w pracach polowych. Sportową drogę zaczynała w wieku 5 lat od karate, a później próbowała sił w zapasach, kickboxingu, a nawet krav madze. Ta wszechstronność dała jej doskonałe przygotowanie ogólnorozwojowe.

Trenerzy wspominają, że bywała "zdolna, ale leniwa". Sama pięściarka z uśmiechem przyznaje, że coś w tym było. - Ja po prostu wiedziałam, kiedy mam wystrzelić, kiedy jest dla mnie najważniejszy moment. Wiedziałam, na kiedy mogę się przygotować na 100% i dać z siebie wszystko - tłumaczy. Jak pokazały wyniki, ta strategia okazała się niezwykle skuteczna. Dziś, jako żołnierka Wojska Polskiego i wicemistrzyni olimpijska, z dumą patrzy w przyszłość, w której głównym celem jest złoty medal igrzysk.

Julia Szeremeta w szczerym wywiadzie dla "Super Expressu"
Polacy na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Sprawdź swoją wiedzę
Pytanie 1 z 15
W którym roku Polacy zdobyli pierwszy medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki