- Grzegorz Lato, legenda polskiego futbolu i król strzelców mundialu, skrywa za swoimi triumfami wstrząsającą tragedię z dzieciństwa.
- Jego ojciec zginął w dramatycznych okolicznościach, gdy Grzegorz miał zaledwie 9 lat, co na zawsze ukształtowało jego niezwykłą wolę walki i charakter.
- Sprawdź, jak ta wczesna strata pchnęła go na szczyt światowego futbolu i jak narodził się jego słynny przydomek "Padliniarz".
Tragedia, która zmieniła wszystko
Życie nie rozpieszczało przyszłej gwiazdy reprezentacji Polski. Grzegorz Lato urodził się w Malborku, ale wkrótce przeniósł się z całą rodziną do Mielca, gdzie jego ojciec znalazł pracę jako mechanik lotniczy. Niestety, w 1959 roku doszło do niewyobrażalnej tragedii. Ojciec przyszłego piłkarza poślizgnął się na plamie oleju i zmarł po uderzeniu głową w krawężnik. Młody Grzegorz był świadkiem dramatu, który odcisnął na nim głębokie piętno.
Przeczytaj także: Jan Tomaszewski grzmi po pierwszej części mundialu. Wskazuje rozczarowania i chwali geniuszy. "Messi gra jak wolny elektron"
Narodziny "Padliniarza"
Ta wczesna strata i niezwykle trudna sytuacja rodziny sprawiły, że Lato musiał błyskawicznie dorosnąć. Niezwykłą determinację i wolę walki przeniósł na boisko. W barwach Stali Mielec stał się postrachem obrońców, dwukrotnie zdobywając koronę króla strzelców. To właśnie wtedy koledzy z boiska nadali mu przydomek "Padliniarz". Nie było w tym jednak złośliwości. Określenie to idealnie opisywało jego niezwykły instynkt w polu karnym – potrafił znaleźć się dokładnie tam, gdzie spadała "bezpańska" piłka i bezlitośnie dobijać ją do siatki, wykorzystując każdy błąd rywali.
Zobacz też: Tej nocy rozegrał się największy dramat mundialu? To dla niego koniec, poleciały łzy
Od króla strzelców do prezesa
Jego kariera to pasmo nieprzerwanych sukcesów. Z reprezentacją Polski trzykrotnie uczestniczył w mistrzostwach świata, zdobywając dwa brązowe medale (1974, 1982). W 1974 roku z siedmioma golami na koncie został królem strzelców turnieju, co jest absolutnym rekordem w historii polskiej piłki. Do tego dołożył złoty i srebrny medal olimpijski. Po zakończeniu kariery piłkarskiej próbował swoich sił jako trener, a w latach 2008–2012 pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Z chłopca naznaczonego tragedią stał się jedną z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiego sportu.