To się zdarzyło wczoraj rano przy ul. Jerzmanowskiego na krakowskim Prokocimiu. Ogień w mieszkaniu na szóstym pietrze pojawił się parę minut po godzinie 6:00. W domu była tylko Sandra, bo jej mama i siostra zdążyły już wyjść do pracy. Przerażona dziewczyna nie zdołała już wybiec na klatkę schodową. Prawdopodobnie płomienie odcięły jej drogę ucieczki i koniec końców zmusiły do desperackiego skoku z szóstego piętra.
18-latka powinna była zginać, ale jakimś cudem ocalała. Gdy dziesięć zastępów straży pożarnej usiłował poskromić rozprzestrzeniający się pożar, Sandra jechała już karetka pogotowia do szpitala. Była nieprzytomna, ale oddychała. - Jest w ciężkim stanie - mówią lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, którzy walczą o jej życie.
Pożar przy ul. Jerzmanowskiego strażacy ugasili po dwóch godzinach, wcześniej ewakuowali z budynku 20 osób. Na razie nie wiadomo gdzie i dlaczego pojawił się ogień. Gdy oddawaliśmy do druku to wydanie gazety, w budynku trwały oględziny pod nadzorem prokuratora, pracował też biegły z zakresu pożarnictwa. - O przyczynach pożaru będzie można mówić dopiero wtedy, gdy wyda on opinię - mówi Anna Zbroja-Zagórska z biura prasowego małopolskiej policji.
Pożar przy ul. Jerzmanowskiego strażacy ugasili po dwóch godzinach, wcześniej ewakuowali z budynku 20 osób. Na razie nie wiadomo gdzie i dlaczego pojawił się ogień. Gdy oddawaliśmy do druku to wydanie gazety, w budynku trwały oględziny pod nadzorem prokuratora, pracował też biegły z zakresu pożarnictwa. - O przyczynach pożaru będzie można mówić dopiero wtedy, gdy wyda on opinię - mówi Anna Zbroja-Zagórska z biura prasowego małopolskiej policji.
Mieszkanie Sandry i jej bliskich spłonęło doszczętnie. Wstrząśnięci tym co się stało znajomi dziewczyny i jej siostry, jeszcze wczoraj uruchomili w internecie zbiórke pieniędzy dla pogorzelców. - Być może część tych pieniędzy będzie potrzebna na leczenie Sandry – mówią. Link do zbiórki dostępny na: https://zrzutka.pl/t6f6gb