Fałszywe porwanie postawiło służby na nogi. 29-latek odpowie za alarm
2 kwietnia, późnym wieczorem dyżurny komendy w Człuchowie odebrał zgłoszenie od 29-letniego mężczyzny, który twierdził, że został porwany i wywieziony do lasu. Podał swoje dane oraz miejscowość, ale nie potrafił wskazać dokładnego miejsca, w którym się znajduje.
- Policjanci natychmiast zareagowali na to zgłoszenie i sprawdzili wskazany rejon. Podczas dalszych czynności mundurowi uzyskali informację o miejscu przebywania mężczyzny i odnaleźli go za jednym z budynków w miejscowości gminy Rzeczenica. Nietrzeźwy 29-latek leżał na kocu, a obok niego leżały butelki z alkoholem - czytamy na stronie pomorskiej policji.
Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który po przeprowadzeniu badania przewiózł go do szpitala.
W związku z bezpodstawnym wezwaniem służb sporządzono dokumentację w kierunku wykroczenia z art. 66 Kodeksu wykroczeń, czyli wywołania fałszywego alarmu. Za takie działanie grozi kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna.
Fałszywe alarmy blokują pomoc dla potrzebujących. Policja apeluje o rozsądek
- Zdarza się, że Policja i inne służby są wzywane do podjęcia interwencji zupełnie bez uzasadnienia. Najczęściej wynika to ze złośliwości lub braku brak wyobraźni niektórych osób, które swoim zachowaniem dezorganizują funkcjonowanie systemu powiadamiania ratunkowego - zaznaczają policjanci.
Jak zaznacza policja, w tym czasie można by było nieść pomoc naprawdę jej potrzebującym.
- Przed wybraniem numeru alarmowego warto więc zastanowić się, czy sprawa, którą chce się zgłosić wymaga interwencji. Zaangażowanie służb ratowniczych do fikcyjnego bądź nieuzasadnionego zgłoszenia może spowodować, że w tym czasie będą mogły dotrzeć tam, gdzie ich pomoc jest konieczna - dodają mundurowi.