Brzytwą skrócił żonie cierpienia

2008-09-27 17:00

Tragedia w Szpitalu Czerniakowskim. Staruszek zostawił list pożegnalny i pieniądze na wspólny pochówek, a potem wykonał makabryczny plan.

Wstrząsająca zbrodnia. Zbrodnia z bezsilności wobec bólu? Marek Z. (85 l.) tak kochał swoją żonę Leokadię (83 l.), że poderżnął leżącej w szpitalu kobiecie gardło, by więcej nie cierpiała. Potem targnął się na swoje życie.

Szpital Czerniakowski, piątek, około godziny 15. Marek Z. odwiedza swoją małżonkę, która trafiła tu wczoraj. Pani Leokadia Z. od dawna choruje, bardzo cierpi i leczy się w szpitalu przy ul. Stępińskiej już nie pierwszy raz. W pewnym momencie, ku przerażeniu trzech współpacjentek żony, Marek Z. wyciąga brzytwę i podrzyna niczego niespodziewającej się kobiecie gardło. Na jej łóżku zostawia pożegnalny list: "Chcę skrócić twoje cierpienie. Tak ciężko chorowałaś", po czym podcina tętnicę szyjną również sobie. Marek Z. znajduje się w śpiączce i wciąż walczy o życie na OIOM-ie. Jego żona zginęła na miejscu.

Opinię o wielkiej miłości pana Marka do żony potwierdza sąsiadka z ul. Iwickiej 36A - Irena Gruszczyńska (79 l.). - To było inteligentne, zgodne i bardzo kochające się małżeństwo. Szlachetni ludzie, rewelacyjni sąsiedzi. Mieszkali na 3. piętrze sami, córka mieszka poza Warszawą, syn z własną rodziną. Pan Marek przed emeryturą, podobnie jak mój mąż - pracował w Warszawskich Zakładach Mechanicznych.

Ślady, które policja znalazła w mieszkaniu Marka Z. przy ul. Iwickiej, potwierdzają plan mężczyzny opisany w pożegnalnym liście. Zapobiegliwy staruszek zostawił tam pieniądze na pochówek swój i żony oraz adresy zakładów pogrzebowych.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki