Iwona Wieczorek zniknęła 15 lat temu. Odtwarzamy jej ostatnie godziny

2026-01-01 8:48

Minęło już 15 lat od jednej z najbardziej zagadkowych spraw w historii Polski. Iwona Wieczorek wyszła na imprezę i nigdy nie wróciła do domu. Była młoda, miała plany, wielkie marzenia i całe życie przed sobą. Do dziś wciąż nie wiadomo, co wydarzyło się tamtej feralnej nocy. Kto zawiódł? Kto milczy? I dlaczego po tylu latach prawda nadal nie wyszła na jaw?

Ostatnia impreza w życiu Iwony Wieczorek

Iwona Wieczorek, nastolatka, 16 lipca 2010 roku wyszła z domu na ostatnią imprezę w swoim życiu. Następnego ranka dzieweczyna zniknęła bez śladu. Spotkanie ze znajomymi w beztroskiej atmosferze okazało się zalążkiem najgłośniejszego zaginięcia w naszym kraju. Do dziś o sprawie mówią media w całej Polsce. I do dziś nie ma odpowiedzi na pytanie, gdzie jest dziewczyna. A lato 2010 roku miało być dla Iwony wyjątkowe... Zdała maturę, nie pracowała, planowała wyjazd do Hiszpanii. Była świeżo po rozstaniu i chciała się bawić. Znajomi zaproponowali jej wyjście do Sopotu − imprezowej stolicy Trójmiasta. Zanim trafili do prestiżowego Dream Clubu, spotkali się na działce przy ul. Reja. Alkohol lał się strumieniami. Potem była Mandarynka, a następnie Dream Club. Krótki spacer, śmiech, muzyka. Nic nie zapowiadało dramatu.

Awantura, która zmieniła wszystko

Po około godzinie Iwona Wieczorek wyszła z klubu, by się przewietrzyć. Przed 3 nad ranem opuściła imprezę ponownie − tym razem wyraźnie zdenerwowana. Pokłóciła się z Pawłem, jednym z kolegów. Miał ją zatrzymywać. Bezskutecznie. Wcześniej w klubie Paweł przedstawił Iwonie pracownika Dream Clubu, który znał się z „Krystkiem”, później nazwanym „łowcą nastolatek”. O co dokładnie poszło? Do dziś nie wiadomo. Pewne jest jedno, Iwona wyszła sama, bez pieniędzy, w środku nocy.

Samotny marsz w ciemność

Iwona odrzuciła połączenie od Adrii, ale wysłała jej jeszcze SMS-a ze swoją lokalizacją. Była przy drugim wejściu na plażę, niedaleko hotelu Zhong Hua. Czekała, ale nikt po nią nie przyszedł. Adria była już w taksówce, reszta ekipy wracała „na podwózkę”. Dziewczyny cały czas rozmawiały. Adria obiecała zostawić torebkę Iwony na balkonie. Potem Iwona ruszyła pieszo w stronę Gdańska, deptakiem wzdłuż morza, dalej w kierunku Parku Reagana. Pisała SMS-y. Telefon w końcu się rozładował. Monitoring zarejestrował nastolatkę po raz ostatni przy wejściu nr 63 na plażę w Jelitkowie. Kilka metrów za nią szedł mężczyzna w kraciastej koszuli, z ręcznikiem na ramieniu. Nigdy się nie zgłosił.

Zaginięcie i pierwsze błędy

Gdy Iwona zniknęła, jej znajomi spali już w domach. Policja potraktowała sprawę jak zwykłe zaginięcie dorosłej osoby. Kategoria druga. Ogromny błąd. Sprawa „przeleżała” przez weekend na policyjnym biurku. Nie zabezpieczono monitoringu z osiedla, nie rozmawiano z sąsiadami. Ojczym twierdził, że nad ranem obudził go krzyk: „Iwona!”. Torebka z balkonu Adrii nigdy nie została zabrana. Poszukiwania w okolicy parku Reagana i działki w Sopocie nie przyniosły odpowiedzi. Ciała również nigdy nie znaleziono.

Zmowa milczenia?

„Zmowa milczenia” − to określenie przez ostatnie 15 lat wraca jak bumerang. Znajomi Iwony nagle „nic nie pamiętali”. Nie wiedzieli, o co była kłótnia. Zeznawali niemal identycznie. Mimo że, jak ustalono, policja znała powód awantury. Ale nigdy go nie ujawniono.

Paweł P. od lat pozostaje w kręgu podejrzanych. Wszedł do mieszkania Iwony po jej zaginięciu, uruchamiał komputer, przeglądał biurko. To tam znaleziono numer do „Bolo” z Dream Clubu. Mężczyzna odmówił badania wariografem, zgodził się dopiero po czasie. Zatrzymany później przez CBŚP w innej sprawie, do dziś budzi kontrowersje.

Po latach od zaginięcia dziennikarka „Super Expressu” Karolina Pajączkowska dotarła do wstrząsających informacji. Jak mówi jej informator, dla kierownictwa policji sprawa Iwony Wieczorek to „troszeczkę takim gorącym kartoflem, który jest przerzucany z miejsca na miejsce”. Padły nawet słowa, że to sprawa „nie do wykrycia”.

Nadzieja po 15 latach

W 2025 roku dziennikarze śledczy Marta Bilska i Mikołaj Podolski ujawnili nowe ustalenia po 10 latach pracy. Rozmawiali z osobą, która wcześniej nie była przesłuchiwana. Według jej relacji ciało Iwony mogło zostać czasowo porzucone na ogródkach działkowych w Gdańsku.

Części wątków nie udało się wyjaśnić, bo zwyczajnie zabrakło na to czasu, ale część zostało z nieznanych nam powodów pominiętych lub zbadanych pobieżnie − mówi Podolski w rozmowie z „Super Expressem”.

Brak ciała to dziś największa przeszkoda. Ale eksperci nie mają wątpliwości, sprawa jest do rozwiązania. Potrzeba tylko jednego: woli. Czy i ona się również nigdy nie znajdzie?

Iwona Wieczorek miała 19 lat w dniu zaginięcia. Była „zwykłą, normalną młodą dziewczyną”. Jej matka wciąż czeka. A cała Polska wciąż zadaje to samo pytanie: co stało się z Iwoną tej nocy?

Pokój Zbrodni - Iwona Wieczorek
Sonda
Czy sprawę Iwony Wieczorek uda się rozwiązać?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki