Szokująca historia! Był księdzem, potem miał rodzinę, a teraz jest bezdomny, głodny i samotny

2018-12-19 20:22

Kiedy Jan Wiśniowski (52 l.) z Boratyna na Podkarpaciu szedł do seminarium cała wieś była dumna. Kiedy po dziesięciu latach porzucił sutannę, bo poznał kobietę w której się zakochał  i założył rodzinę, matka nie mogła mu przebaczyć. Mężczyzna wylądował w przytułku dla bezdomnych, potem w najpodlejszym miejscu jakie można sobie wyobrazić. Jego domem stała się ulica, a sypialnią brudne zaszczurzone pustostany bez okien.

BYL KSIEDZEM POTEM MIAL RODZINE TERAZ JEST BEZDOMNY

i

Autor: Beata Olejarka Jan Wiśniowski od kilku dni przebywa w Jarosławksim Opactwie, wczesiej spał na ulicy

Jan Wiśniowski od kilku dni przebywa w jarosławskim opactwie w Ośrodku Kultury i Formacji Chrześcijańskiej im. Służebnicy Bożej Anny Jenke w Jarosławiu, gdzie przyjęli go księża. Dostał opiekę duchownych pomoc, wyżywienie i ciepłe łóżko. Wszystko, to czego ostatnio mu brakowało.
-To lokum na chwilę, wiem, że nie będę mógł tu zostać, ale jestem wdzięczny za to, że ktoś wyciągnął do mnie rękę. Pozwolił mi się wykąpać, nakarmić i spać w ciepłym łóżku. Na ulicy najbardziej brakuje tego ciepła- mówił Jan Wiśniowski.

Mężczyzna dzisiaj ma jedno marzenie. Chciałaby żeby ludzie traktowali go jak pełnoprawnego członka społeczeństwa nie jak wyrzutka i żeby ktoś pomógł mu odnaleźć się w świecie, który go przerósł. Dał mu drugą szansę i wyciągnął do niego rękę

- Przyjmę każdą pomoc, bo nie stać mnie na odrzucanie czegokolwiek. Zrobię wszystko, żeby już nie wyładować w rynsztoku. Żeby nie spać na ulicy i nie jeść odpadków ze śmietnika. Zrobię wszystko, żeby zmienić swoje życie, żeby już drugi raz nie popełnić błędów, które zniszczyły mi życie. Żeby już alkohol nigdy nie wziął góry nade mną- obiecuje mężczyzna

BYL KSIEDZEM POTEM MIAL RODZINE TERAZ JEST BEZDOMNY

i

Autor: Beata Olejarka Pustostan w którym ostatnio nocował bezdomny

Jan Wiśniowski najpierw przez 10 lat był normalnym katolickim księdzem. Jednak poznał kobietę, która pokochał. Ostatnie dwa lata kapłaństwa wspomina już tylko jako romans z którego urodziła się córka.-Jako ksiądz nie mogłem znieść faktu, że sam pouczam ludzi, mówię im jak żyć, a sam robię coś niezgodnego ze swoją wiarą. Postanowiłem wystąpić z zakonu-wspomina. –Decyzja nie była łatwa. Pojechałem ze swojej ówczesnej parafii w Nowej Sarzynie do mojej partnerki i córeczki do Zakopanego. Jadąc tam nie wiedziałem, że zostanę na długie lata. Najpierw byliśmy bardzo szczęśliwi. Zajmowałam się córeczką, moja partnerka pracowała. Wystąpiłem ze wszystkimi dokumentami żeby móc odejść ze stanu kapłańskiego. Wówczas przyjechał do mnie proboszcz z parafii w której służyłem i przekonywał mnie, żebym zostawił rodzinę i wrócił. Nie chciałem, nie mogłem tam wrócić i udawać, że jestem księdzem, skoro byłem ojcem i chciałem być mężem. Dostałem pracę z zakopiańskim supermarkecie na kasie. Dorabiałem jako ochroniarz, ale ciągnące się odejście ze stanu kapłańskiego było coraz większym problemem. Kłóciliśmy się o to coraz częściej. W końcu zacząłem pić. Problem był bardzo duży. Nawe podjąłem leczenie, ale moja partnerka nie mogła tego unieść. Kiedy była z moją siostra na pieszej pielgrzymce w Częstochowie powiedziała mojej siostrze, że chce się rozstać ze mną. Przyjąłem ot jak największy cios, nie mogłem się z tym pogodzić, ale co miałem zrobić? Spakowałem się i wróciłem do domu rodzinnego w Boratynie- relacjonuje bezdomny.

BYL KSIEDZEM POTEM MIAL RODZINE TERAZ JEST BEZDOMNY

i

Autor: Beata Olejarka Melina, gdzie były ksiądz nocował z innymi bezdomnymi

Matka Jana Wiśniowskiego nie umiała zaakceptować faktu, że syn, który był kapłanem porzucił sutannę i założył rodzinę - W domu rodzinnym byłem parę miesięcy i czując, że nie mogę tam dłużej zostać, odszedłem. Wylądowałem w schronisku dla bezdomnych., gdzie mieszkałem rok. To był koszmar. Myślałam że już nic gorszego nie może mi się przytrafić, jednak przytrafiło. Kiedy wróciłem do alkoholu, żeby było łatwiej w końcu nie zostałem przyjęty na noc. Mówili mi, że ode mnie jako od byłego księdza wymaga się więcej. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Pierwsza noc na ulicy była straszna, potem było już tylko gorzej. Spałem w pustostanie z innymi bezdomnymi, gdzie non stop był alkohol. Zostałem tam pobity, obrabowano mnie. Nie raz płakałem tłumiąc w sobie żal. Do pustostanu, gdzie spałem co chwilę ktoś przychodził, albo inni bezdomni, albo policja Policjantom przyznałem się, że byłem księdzem. Chyba ta deklaracja przed nimi powoziła mi trafić do Opactwa, gdzie mieszkam przez ostanie parę dni- mówił Jan Wiśniowski.

BYL KSIEDZEM POTEM MIAL RODZINE TERAZ JEST BEZDOMNY

i

Autor: Beata Olejarka Pustostan w którym sypiał były ksiądz i doświadczył najwięcje traumy znajduje się w Jarosławiu

To rozwiązanie chwilowe, dlatego mężczyzna bardzo chciałby, żeby ktoś mu pomógł. – Jak ktoś mnie pyta czy kiedyś byłem szczęśliwy, mówię, że nie wiem co to szczęście. Najpierw jako dziecko doświadczyłem alkoholizmu w domu. Matka nigdy nie powiedziała do mnie, że mnie kocha. Potem realizowałem się jako ksiądz. Służyłem w czterech parafiach w Krościenku Wyżnem, Żołyni, Ustrzykach Dolnych i w Nowej Sarzynie. Uwielbiałem pracę w szkole i oazach. Jednak nie mogłem pouczać, kiedy sam zostałem ojcem. Moja córka ma dzisiaj 18-lat bardzo chciałabym się z nią skontaktować. Dzwoniłem do niej na jej urodziny, ale nie odebrała. Może na święta ze mną porozmawia. Ja wiem, że już niżej upaść nie mogę. Może da mi szansę. Z jej matką nie mam żadnego kontaktu. Jednak w ogóle nie mam do niej żalu. Chciała mieć męża, a nie żyć na „kocia łapę”. Decyzja o tym, że Watykan akceptuje moje odejście z duchowieństwa przyszła dwa tygodnie po naszym rozstaniu. Może gdyby przyszła te parę dni szybciej to wszystko by dzisiaj wyglądało inaczej-zastanawia się bezdomny.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki