Świat pana Radosława zawalił się, kiedy w wypadku zginęła jego mama. Wraz z tą śmiercią coś umarło też w nim. Niczym upiór snuł się po mieszkaniu, kompletnie nie radząc sobie z ciężarem straty. Odsunął od siebie wszystkich, nawet żonę. Kobieta podjęła wtedy dramatyczną decyzję - zdecydowała się odejść.
Zobacz koniecznie: Pomorze: Czekam na autobus, nie jestem tirówką
Tego było już za wiele! Załamany mężczyzna postanowił ze sobą skończyć. Wyszedł na balkon i wspiął się na barierkę. Długo z otępieniem wpatrywał się w przestrzeń przed sobą. Na miejsce natychmiast przyjechali policjanci i strażacy. Ruszyły negocjacje.
Na nic jednak zdały się wysiłki policyjnych negocjatorów. Desperat po trzech godzinach wewnętrznych zmagań jednym wielkim susem skoczył przed siebie tak, żeby upaść obok poduszki, którą pod oknem rozłożyli strażacy.
Patrz też: Nowy Dwór Mazowiecki: Mąż zabił mi ojca
Z potwornym impetem uderzył w ziemię. Radosław D. ze złamanym kręgosłupem trafił do szpitala. Na szczęście nie uszkodził żadnego z nerwów. Lekarze zapewniają, że szybko wróci do zdrowia. Miejmy nadzieję, że desperat znajdzie pocieszenie w swoim bólu po stracie matki i nie będzie więcej próbował odebrać sobie życia.