Chwin zaprasza do rozmowy

2008-11-21 3:00

Nie ma znaczenia, jaki numer będzie widnieć na stronie, od której zaczniecie Państwo czytać tę książkę - przyjemność obcowania z ładnymi słowami wciąga.

Więc warto. Swoboda podróżowania wśród zapisów w "Dzienniku dla dorosłych" Stefana Chwina nie oznacza jednak łatwości lektury. W wielu ocenach nie zgodzicie się Państwo z autorem, ale przecież w nocnych Polaków rozmowach atmosfera bywa napięta, a Chwin gra w otwarte karty, prowokuje. Nie interesuje go generał, który tylko puścił w ruch maszynę. Sęk w tym, że tryby się nie zacięły: "(...) partyjni i bezpartyjni, wierzący i niewierzący z Lublina, Nowego Portu, Nakła i Kutna, miłośnicy Kmicica i pana Wołodyjowskiego ze sławnych filmów Jerzego Hoffmana, kochający Polskę i Solidarność, Jana Pawła II i kapitana Klossa, prywatnie przeklinający komunę i niecierpiący sowieckiej Rosji". Tacy jak poborowy Stefan Chwin (w cywilu członek Solidarności). To oni wprowadzili stan wojenny - ich śpiący w ciepłych rękawicach karabin i ciężki but. Inne tematy Chwina: portrety polskich inteligentów, poniemieckie dziedzictwo zachodniej i północnej Polski, lustracja, Katyń i błahostki codzienności. Wszystko to, czym w maszynerii społeczeństwa, w bezpośredniości rodziny i w prywatności serca żyjemy my: platformersi i pisowcy, wierzący i niewierzący, z Rzeszowa, Kielc, Siemiatycz i od kilku lat z "Londka", działkowcy, bezrobotni i przy pracy - z orzełkiem w koronie w paszporcie, Polacy.

Stefan Chwin, "Dziennik dla dorosłych", wyd. Tytuł, Gdańsk 2008

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Nasi Partnerzy polecają