Już dziś w nocy Polak zmierzy się z 34-letnim Kevinem McBride'em w walce o pas mistrza IBF Ameryki Północnej. Sam pas nie jest wiele warty, ale może otworzyć Gołocie drzwi do walk o prawdziwe tytuły.
- Pojedynek z Irlandczykiem to kolejny kamień milowy w mojej karierze. Jeśli wygram, zrobię krok do walki o mistrzostwo świata. Ale jeśli przegram, trzeba będzie zapomnieć o boksie i powiedzieć "do widzenia" - wyjaśnia polski bokser.
Baaardzo ciężki McBride
Na wczorajszym ważeniu Gołota był wyjątkowo pewny siebie, chociaż okazało się, że McBride waży ponad 20 kilogramów więcej od niego (130,6 kg - 109,3 kg).
- Nie obawiam się go - zapewnia Gołota. - To silny, bardzo silny facet, ale go pokonam. Muszę tylko pilnować się w defensywie, unikać jego mocnych ciosów.
Polak widział trzy walki swojego rywala - jedną sprzed kilku lat z Irlandii, pojedynek z Mikiem Mollo (porażka Irlandczyka przez techniczny nokaut w drugiej rundzie) oraz demolkę, jaką McBride zafundował Tysonowi. Ten ostatni pojedynek nie zrobił jednak na Gołocie większego wrażenia, choć sam przed "Bestią" uciekł z ringu. - To nie był ten sam Tyson - stwierdził tylko.
Pokonać samego siebie
W słynnej Madison Square Garden w Nowym Jorku Gołota walczył trzy razy. W 1996 roku prowadził na punkty w pojedynku z Riddickiem Bowe, kiedy został zdyskwalifikowany za ciosy poniżej pasa. W 2004 roku w MSG Polak stoczył dwie walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. W obu spisał się znakomicie, jednak sędziowie nie przyznali mu zwycięstw - orzekli kontrowersyjną porażkę z Johnem Ruizem i jeszcze bardziej dyskusyjny remis z Chrisem Byrdem. Zdaniem wielu ekspertów Polak wygrał obie walki.
- Madison Square Garden to fajna hala. Kłopot jest tylko w tym, że nigdy tu nie wygrałem - skomentował Gołota w jednym z wywiadów w Nowym Jorku. - Czas poprawić te statystyki.
McBride to solidny bokser z mocnym ciosem. Dla Andrzeja Gołoty nie powinien być jednak zagrożeniem. Tak naprawdę Polakowi może zagrozić kto inny - ktoś, kogo sam nazywa "najtrudniejszym facetem, z jakim przyszło mu się mierzyć". - To Andrzej Gołota - mówi polski pięściarz.
- Kilka walk przegrałem przez siebie. Muszę pokonać Andrzeja Gołotę, żeby móc zwyciężać w ringu. Tak nawet mówili ci, którzy wygrali ze mną w ringu.