- Inaczej wróciłby do domu - dowodzi Dominika. Jest pewna, że strachliwy z natury zwierzak nie odszedłby z własnej woli.
- W obcym miejscu nie tknie jedzenia, a jada same frykasy: gotowane kurczaczki i najlepszą psią karmę. Naprawdę jest z nim sporo zachodu - przekonuje właścicielka.
Przeczytaj koniecznie: Stare Bogaczowice: Szaleniec porwał córkę sąsiadki i chciał ją utopić
Iduś jest bowiem ciężko chory. Po ugryzieniu przez kleszcza miał boreliozę. Choroba zniszczyła mu nerki i stawy. Musi być stale pod opieką lekarzy. - Błagam, oddajcie mojego pieska! - apeluje kobieta do porywaczy.