Filip, Tymon, Zosia, Nela, Kaja i Malwina przyszli na świat w 29 tygodniu ciąży i czują się dobrze. W świetnej formie jest także mama maluchów, choć poród był dla niej zaskoczeniem. - Spodziewaliśmy się pięcioraczków, a tutaj taka niespodzianka! - emocjonuje się Janusz Kołodziejczyk, świeżo upieczony dziadek. To on tuż przed porodem celnie wytypował liczbę wnucząt. - Na codzień nie gram w lotka, ale tutaj się udało - żartuje.
Pan Szymon, tata sześcioraczków nie kryje zmęczenia, ale zapewnia, że wizja dużej rodziny go nie przeraża. Wspólnie z żoną przygotowują teraz starszego synka, dwu i pół letniego Oliwiera na spotkanie z rodzeństwem.
Maluchy najpewniej w szpitalu spędzą najbliższe dwa miesiące. Najmniejsze z dzieci w chwili narodzin ważyło 800 gram, a największe 1300. - Są w dobrym stanie, wykazują typowe jak dla wcześniaków cechy niedojrzałości - tłumaczy profesor Ryszard Lauterbach. - Będziemy mieć teraz domowe przedszkole - komentuje szczęśliwa rodzina.