Funkcjonariusze postanowili dokładniej przyjrzeć się zawartości kontenera, bo mieli obawy, że towar może naruszać prawa do znaku, których właścicielem jest firma z Czech.
- Nie chodzi tutaj o rodzaj tego towaru, ale o kierunek z jakiego pochodził. Po prostu towary pochodzące z niektórych miejsc są kontrolowane dokładniej niż inne - tłumaczy Marcin Daczko, rzecznik izby celnej w Gdyni.
>>> Gdynia: Kokaina w puszkach na owoce. Celnicy przechwycili 82 kg narkotyków – ZDJĘCIA
Obawy okazały się słuszne. Kancelaria prawna, która reprezentuje w Polsce właściciela praw do znaku potwierdziła, że towar to podróbka. Wiadomo, że podrobione prezerwatywy miała odebrać firma z Mazowsza.
Pół tysiąca kartonów z prezerwatywami, trafiło już do magazynu celników. Co z nimi będzie, zdecyduje czeski producent. Towar warty jest 60 tys. dolarów.