Giełdowy mezalians. Po angielsku nie wyszło

2016-03-02 13:13

Miała być fuzja, a zaczyna się awantura. Z początkiem 2016 roku firma Kredyt Inkaso zerwała rozmowy ze swoim największym akcjonariuszem – Best. Nie ma jednak mowy o pożegnaniu w pokojowej atmosferze. Wygląda na to, że będziemy teraz świadkami sądowych potyczek między konkurentami na rynku windykacyjnym.

Jak grać na giełdzie

i

Autor: Archiwum serwisu

Bitwa na kwity

Afera rozpoczęła się od spotkania na szczycie. Jak informuje „Puls Biznesu": 12 lutego prezes Besta – Krzysztof Borusowski miał spotkać się z szefem rady nadzorczej Kredyt Inkaso – Ireneuszem Chadajem, aby namawiać go do zmian w zarządzie spółki. Przyczyną miały być wykryte nieprawidłowości, za które odpowiedzialność ponosić mieli prezes Paweł Szewczyk i wiceprezes zarządu spółki Kredyt Inkaso – Jan Lisicki. Chadaj odmówił.

W przeddzień zwołanej na 19 lutego rady nadzorczej KI jej wiceprzewodniczący Mirosław Gronicki przedstawił innym członkom rady zamówioną przez siebie opinię podatkową. Według informacji w niej zawartych KI nieprawidłowo rozliczyło transakcję wartą 71,5 miliona złotych w roku 2013. Autorem opinii jest Łukasz Karczewski - współpracownik kancelarii Rybszleger obsługującej Besta.

Zarząd Kredyt Inkaso odpowiada na zarzuty opinią podatkową z roku 2014, w której z kolei przeczytać można, że sposób rozliczenia transakcji jest prawidłowy, a ryzyko jakie się z nią wiązało – niewielkie.

Wzajemne oskarżenia

Tymczasem z inicjatywy Best, obsługująca firmę kancelaria prawna RKKW – KWAŚNICKI, WRÓBEL & Partnerzy – Radcowie Prawni zorganizowała dwa spotkania. Zaproszono na nie niezależnie dwóch członków rady nadzorczej Kredyt Inkaso – Ireneusza Chadaja oraz Marka Gabryjelskiego. Z relacji obu panów wynika, że przebiegały one podobnie: zażądano od nich natychmiastowej rezygnacji z rady. Propozycje poparte były „zachętą" w formie pozwów odszkodowawczych o zapłatę 3,3 mln zł z tytułu szkody, którą miało ponieść KI w wyniku niestarannego nadzoru członków rady nad transakcją z 2013 r. Wraz z obietnicą, że rezygnacja zwolni ich od odpowiedzialności, a pozwy nie zostaną złożone.

Gabryjelski odmówił. Chadaj miał rezygnację podpisać, a jej skan przesłać do spółki mailem w niedzielę 21 lutego. Pełnomocnik Besta przekazał mu oświadczenie o zrzeczeniu się z wszelkich roszczeń. Best ostatecznie składa pozew przeciw Markowi Gabryjelskiemu i Tomaszowi Mazurowi.

Spory w radzie

Zaraz w poniedziałek rano – 22 lutego Chadaj oświadcza w obecności notariusza, że jego rezygnacja nastąpiła pod wpływem presji ze strony Besta. Wycofuje ją.
Wraz z Gabryjelskim informują członków rady i zarząd KI o „skandalicznym i noszącym znamiona szantażu" zachowaniu Besta.
Chadaj zwołuje kolejne posiedzenie rady nadzorczej. Prezes Best oraz trzech popierających go członków rady KI uważa, że z powodu wcześniejszej rezygnacji Chadaj robi to bezprawnie. Gronicki chce zwołać radę bez Chadaja. Z tym z kolei nie zgadza się zarząd i pozostałych czterech członków rady.

Po angielsku nie wyszło

Do fuzji raczej nie dojdzie. Szykuje się za to wojna. Kredyt Inkaso przedstawił właśnie kolejną prawna opinię. Kancelaria Gessel Koziorowski wyraźnie potwierdza, że Ireneusz Chadaj wchodzi w skład rady nadzorczej KI pełniąc funkcję jej przewodniczącego. Jednocześnie stwierdza, że Gronicki nie miał prawa zwoływać posiedzenia rady. Prezes Kredyt Inkaso, Paweł Szewczyk w działaniach Besta upatruje po prostu próby siłowego przejęcia spółki po fiasku negocjacji.
Prezes spółki Best, Krzysztof Borusowski, trzyma się wersji o dążeniu do wyjaśnienia nieprawidłowości, które wykrył w KI. Zdecydowanie odcina się od określania swoich działań jako prób szantażu wobec członków rady KI – nazywa je „propozycja angielskiego wyjścia z sytuacji".

Ale po angielsku wycofać się już nie da. Obejrzymy spektakl sądowy. Jakie oskarżenia jeszcze padną, jakie trupy w szafie się odnajdą – dowiemy się niedługo.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki