Adam Feder jeździ z mikrofonem i kamerą do małych i średnich miast, które wyludniają się w zastraszającym tempie. Odwiedził już Bytom, Wałbrzych, Częstochowę, Radom, Włocławek czy Bydgoszcz. Tym razem wrócił na Śląsk, do Zabrza.
„Większość moich znajomych raczej będzie wyjeżdżała. Jak najdalej stąd!”, mówiła młoda dziewczyna, która planuje wyjazd do Australii. Adam Feder pytał, ile można zarobić w Zabrzu. „Najniższą, a nawet nie!”, przekonywała kolejna dziewczyna. „Jak ktoś pracuje na czarno to mniej…”, dodała jej matka. „Trzy razy stąd wyjeżdżałem i znów tu trafiłem… Po co tu przyjeżdżałem?”, denerwował się taksówkarz. „Dzieci wyjeżdżają, tutaj robi się po prostu miasto emerytów!”, dodał. „Nie ma tu co robić, jest nudno. Wolę takie miasta raczej rozrywkowe, gdzie jest bara za barem”, tłumaczył młody chłopak.
„Nie czułam się bezpieczna tutaj, więc jak miałam możliwość wyprowadzenia się, to się wyprowadziłam”, mówiła studentka stomatologii, która studiuje w Zabrzu, ale mieszka w Gliwicach. „Mało kiedy coś się zdarza, że turysta jest tutaj zaczepiany. Bardziej może przygarnięty, jak coś mu się dzieje”, uspokajał mężczyzna, który oprowadzał Adama Federa po podwórkach między zabrzańskimi kamienicami.
„Po co wyjeżdżać, po co rodziny mają się dzielić, jak też mamy dobrze tutaj?”, pytała retorycznie Zabrzanka, która nigdy nie wyjechała i zapewniała, że dzięki pobliskiej strefie ekonomicznej praca jest, a miasto pięknieje i przez ostatnie lata wiele zmieniło się na lepsze.
„Górnictwa węgla kamiennego w Zabrzu to już nie ma. Co nie znaczy, że my nie mamy od nowa zrobić czegoś, co przyciągnie i młodych ludzi”, mówił Roman Chytry, przewodnik Kopalni Guido. Dziś kopalnia staje się jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Co roku odwiedzają ją setki tysięcy turystów, a docelowo ma ich być nawet milion. Dawny symbol przemysłowego Śląska ponownie staje się też ważnym pracodawcą w mieście – kopalnia zatrudnia już ponad stu przewodników.
W rewitalizacji kolejnych obiektów starej kopalni pomagają pieniądze z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji. Kopalnia Guido czy Sztolnia Królowa Luiza dostały w ostatnich latach około 160 milionów złotych na projekty takie jak m.in. najdłuższy podziemny spływ łodzią w Europie.
Pieniądze z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji przeznaczane są także na remonty budynków w Zabrzu, na odnawialne źródła energii, czy rozwój energetyki. Fundusz wspiera również szkolenia dla osób odchodzących z przemysłu węglowego, mikroprzedsiębiorstwa oraz projekty realizowane przez uczelnie i instytucje badawcze.
Kluczową rolę w powstaniu Funduszu odegrał Parlament Europejski. To europosłowie już w 2019 roku apelowali o stworzenie mechanizmu wsparcia dla regionów, które przez dekady rozwijały się dzięki przemysłowi ciężkiemu i górnictwu, a dziś mierzą się z gospodarczymi skutkami transformacji energetycznej i odchodzenia od węgla.