Historia leskiego zamku to temat na osobną książkę. Przechodząc pokrótce jego dzieje: budowę około 1538 roku rozpoczął wojewoda krakowski Piotr Kmita. Wcześniej stała tam drewniana budowla. Po zgonie Kmity dobra przeszły w posiadanie Stadnickich – siostra Kmity, Katarzyna, która je odziedziczyła, była małżonką Stanisława Stadnickiego. W rękach tego małopolskiego rodu Lesko pozostawało do początku XVIII wieku. Wówczas to Teresa Stadnicka wniosła zamek w posagu Józefowi Ossolińskiemu. W 1776 roku, w wyniku małżeństwa Marianny Ossolińskiej z późniejszym chorążym wielkim koronnym Józefem Wandalinem Mniszchem, obiekt stał się własnością Mniszchów. W 1785 roku zamek spustoszył pożar. Ruiny weszły w skład wiana Julii Teresy Mniszchówny, która złączyła się węzłem małżeńskim z Franciszkiem Ksawerym Krasickim. I tak od 1799 roku Krasiccy byli właścicielami leskiego zamku. Aż do czasu pozbawienia ich własności najpierw przez Sowietów, a potem przez Polskę Ludową. III Rzeczpospolita nic w tej kwestii nie zmieniła…
Franciszek Ksawery hrabia Krasicki miał piękną żołnierską kartę – był uczestnikiem insurekcji kościuszkowskiej i wojen napoleońskich. W 1809 roku, w czasie wojny z Austrią, która przyniosła rozszerzenie Księstwa Warszawskiego o ziemie małopolskie, dowodził obroną zamku w Sanoku. W dobie powstania listopadowego stał na czele galicyjskiego Komitetu Pomocy dla Powstania Listopadowego. Patriotów wspierał również po upadku zrywu, pomagając członkom tajnych sprzysiężeń i samemu angażując się w nielegalną działalność.
Od tajnego sprzysiężenia datuje się właśnie przyjaźń Krasickiego i Wincentego Pola, poety dzisiaj nieco zapomnianego, autora m.in. przepięknej Pieśni o ziemi naszej. W 1832 roku Pol, który po upadku powstania wyemigrował do Saksonii, przybył z Drezna do Lwowa. Celem podróży było nawiązanie (na rozkaz generała Józefa Bema) kontaktu z lwowskim Komitetem Patriotycznym, któremu przewodził Ksawery Krasicki.
Później Pol, będący członkiem tajnego sprzysiężenia pod nazwą Związek Dwudziestu Jeden, rozwoził po Ukrainie, Podolu i Wołyniu listy Krasickiego. Uciekając przed policją, ukrywał się w majątkach hrabiego. Jesienią 1834 roku, zaproszony przez niego na zimę, udał się z Krakowa do Leska. W 1836 roku Ksawery Krasicki wypuścił w dzierżawę Polowi majątek Kalnica w pobliżu Leska. W Kalnicy Pol nie tylko gospodarzył, lecz także zajmował się badaniami krajoznawczymi i przyrodniczymi. Pisał później: „stawiałem chaty, robiłem drogi, budowałem mosty i tartaki, sądziłem sprawy, niosłem lekarstwo chorym, pomoc ubogim lub skrzywdzonym”. W 1837 roku do Pola dołączyła jego świeżo poślubiona małżonka Kornelia.
Niestety nie zachował się do dzisiaj dom Polów, zwany „Szumnym Dworem”. Istnieje za to fragment murowanej stodoły, na której umieszczono tablicę upamiętniającą twórcę.
Hrabia, nawiasem mówiąc zapalony myśliwy, rezydował w Posadzie Leskiej, która bardziej przypominała obóz myśliwski niż arystokratyczną siedzibę.
Pomysł odbudowy spalonej arystokratycznej siedziby wyszedł od Anieli z Brzostowskich Edmundowej Krasickiej, synowej Ksawerego. To na jej prośbę teść zlecił Polowi odbudowę zamku. Prace ruszyły w roku 1837 i trwały bez mała cztery dekady – oczywiście etapami. Dziełem Wincentego Pola jest pierwszy etap, zrealizowany do roku 1839. Duży wpływ na kształt projektu przygotowanego przez poetę miała prawdopodobnie znajomość z Józefem Kremerem, cenionym galicyjskim historykiem sztuki i zwolennikiem heglowskiej estetyki.
Dzięki pracy Wincentego Pola zrujnowany zamek stał się malowniczą rezydencją, zdradzającą i wpływy klasycystyczne, i inspiracje „stylem willowym”. To kierunek nawiązujący do rustykalnych willi włoskich, spopularyzowanych w XVIII-wiecznym malarstwie i popularnych w architekturze od przełomu stuleci. W przypadku leskiego zamku to nawiązanie znalazło odbicie w swobodnym rzucie, kameralnej skali i asymetrycznym ukształtowaniu bryły. Mamy do czynienia z osobno zadaszonymi częściami budowli, o różnej wysokości, z parterowymi portykami wzdłuż dziedzińca. Dopełnieniem jest dominująca nad obiektem wieża – powstała w wyniku nadbudowy jednej z baszt. Należy odnotować, że podczas odbudowy zamku ze zniszczeń po II wojnie światowej nie odtworzono części detali, m.in. toskańskich półkolumn i kolumn doryckich, które zastąpiono prostymi filarami.
Eksperci zwracają uwagę, że koncepcja Pola mogła być inspirowana architekturą angielską, chętnie korzystającą z wzorów willi włoskich w różnych, autorskich wariacjach. Budowle utrzymane w tym stylu miały być przeciwieństwem symetrycznych, monumentalnych rezydencji.
Wiosną 1839 roku, po ukończeniu zasadniczej fazy odbudowy, Pol wprowadził się wraz z rodziną do zamku Krasickiego. Nie zabawił tam długo, bowiem już na początku następnego roku przeniósł się do dóbr Mariampol w cyrkule jasielskim w Galicji (dziś jest to część miasta Gorlice). Otrzymał je w darze od przyjaciół, Tadeusza hrabiego Skrzyńskiego i Teofila Łętowskiego.
Z Ksawerym Krasickim poeta-architekt pozostał w przyjaznych relacjach aż do śmierci tego pierwszego. Wincenty Pol przeżył pana na Lesku o niemal trzydzieści lat. W przemyskim archiwum, w zespole Archiwum Zamku Leskiego Krasickich, zachowała się korespondencja Pola z Ksawerym Krasickim i jego synem Edmundem. To 28 listów, stanowiących z pewnością tylko ułamek całości. Pisane ze Lwowa, Mariampola i Krakowa. Utrzymane w osobistym tonie, dotyczą spraw rodzinnych, także tych bolesnych, jak śmierć syna Ksawerego. „Są boleści, o których mówić nie można. Sam jestem ojcem i rozumiem, Panie, Twe serce i boleść Twą”.
Korespondencję z Krasickimi poeta prowadził do swojej śmierci w 1872 roku.
Zamek w Lesku, zniszczony i w czasie pierwszej, i drugiej wojny światowej, po zakończeniu tej ostatniej podzielił los ziemiańskich i arystokratycznych rezydencji. Wspaniały zamkowy księgozbiór w 80 proc. uległ zniszczeniu bądź rozproszeniu, a ocalałe książki trafiły do muzeum w Sanoku. Chociaż ich przejęcie trudno podciągnąć nawet pod dekret PKWN, to Krasiccy przegrali proces o ich zwrot. Grabież zyskała sankcję sądową.
Jak bardzo leski zamek był „niezbędny” ludowej władzy, świadczy fakt, że przez pewien czas służył jako magazyn. Po 1956 roku stał się domem wypoczynkowym dla górników, potem ośrodkiem turystycznym. Dzisiaj jest w posiadaniu Gliwickiej Agencji Turystycznej. Prawowici właściciele starają się, na razie bez powodzenia, odzyskać własność. Powrót w ich ręce dałby szansę, że pięćsetletni zamek znowu wejdzie w fazę świetności. Ale jak wiadomo, zwrot skonfiskowanego przez komunistów mienia pozostał kwestią nierozwiązaną przez niemal trzy dekady istnienia III Rzeczypospolitej.
O książce
Wydany przez Fundację im. XBW Ignacego Krasickiego „Świat polskiej szlachty” to zbiór sylwetek przedstawicieli polskiej arystokracji i ziemiaństwa, którzy odcisnęli swoje piętno na polskiej historii. Są wśród nich twórcy, pionierzy, prekursorzy. Wiele z tych postaci pozostaje dzisiaj niesłusznie zapomnianych. Autorzy, Marcin Rosołowski i Arkadiusz Bińczyk, historycy i publicyści, przybliżyli koleje życia wybranych przedstawicieli rodów szlacheckich żyjących na przestrzeni kilku wieków. Wydanie książki „Świat polskiej szlachty. Dzieje ludzi i rodzin” wsparła Fundacja XX. Czartoryskich. Partnerami książki są portal RaportCSR.pl, Galeria Delfiny oraz Polskie Towarzystwo Ziemiańskie.
Książka jest dostępna w dobrych księgarniach internetowych.