Jurgiel robi sobie dobrze gazetą

2008-01-20 21:19

O Krzysztofie Jurgielu (55 l.), pośle PiS i byłym ministrze rolnictwa, od dawna nikt już nie napisał żadnego artykułu. A zapomniany polityk tęskni za błyskiem fleszy. Dlatego postanowił sam o sobie przypomnieć. Za publiczne pieniądze wydaje gazetkę pt. "Nasza Ziemia". Choć w zasadzie powinien zatytułować ją "Nasz Jurgiel", ponieważ... pisze w niej głównie o sobie!

Styczniowy numer podlaskiego pisma "Nasza Ziemia" ma osiem stron. Czytelnicy nie znajdą jednak na jego łamach informacji o problemach Białostocczyzny ani opisów pięknej podlaskiej przyrody. Każda kartka poświęcona jest... samemu Krzysztofowi Jurgielowi. Zwracają uwagę wielkie zdjęcia posła: na jednym z dumą prezentuje, że potrafi obsługiwać komputer, na drugim, że nie zapomniał co to kartka i długopis, i na pewno wie, jak siedzieć za biurkiem...

Autorem niemal wszystkich artykułów jest sam Krzysztof Jurgiel. A są to doprawdy teksty godne Pulitzera (najważniejsza amerykańska nagroda dziennikarska). Numer zaczyna się od obszernego wywiadu z posłem PiS, z którego wynika, że Krzysztof Jurgiel jest człowiekiem wyjątkowym. Ze stron biuletynu możemy dowiedzieć się też, że były wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS "wszystkie zadania wykonywał bardzo odpowiedzialnie i dbał o ich wysoki poziom i jakość". Oraz że "Krzysztof Jurgiel nigdy nie był obojętny wobec problemów lokalnych Podlasia i Białegostoku". "Zawsze starał się być blisko ludzi żyjących w tej części Polski" - pisze polityk samochwała.

Gazeta odbrązawia jednak byłego ministra i pokazuje go jako zwykłego człowieka. Możemy dowiedzieć się, że poseł prywatnie pasjonuje się sportem. Aktywnie działa w Zrzeszeniu Ludowym Zespołów Sportowych i od wielu lat kieruje zespołem LZS Lampart Korona Dobrzyniewo... Wszystko bardzo ładnie napisane, nie wiadomo tylko po co. A już zwłaszcza nie wiadomo, po co Polacy mają za to płacić. Wydanie jednego numeru "Naszej Ziemi" to wydatek rzędu 2 tys. złotych. Ale polityk nie widzi nic złego w tym, że robi sobie dobrze na koszt podatnika.

- W ten sposób chcę wypromować swoje biuro poselskie - tłumaczy Jurgiel. - Gazeta jest finansowana ze środków Kancelarii Sejmu na prowadzenie biur poselskich - ucina krótko.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (64 l.) nie jest zaskoczony gazetką Jurgiela. - Pan poseł uwielbia się reklamować. Nawet ja wiem, że jest np. prezesem Stowarzyszenia św. Izydora Oracza - mówi Niesiołowski. - Pan Jurgiel najwyraźniej zapomniał, że kampania wyborcza się skończyła.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki