Tego pogrzebu obawiali się zarówno mieszkańcy niewielkiego Knurowa, jak i miejscowa policja. Wszak od kilku dni pod komisariatem dochodziło do regularnych starć z udziałem uzbrojonych w metalowe pręty, kamienie i koktajle Mołotowa kiboli, którzy chcieli pomścić śmierć swojego towarzysza w czasie kibicowskiej zadymy na stadionie Concordii. I wielokrotnie zapowiadali, że prawdziwą siłę pokażą właśnie podczas pogrzebu Dawida. I faktycznie - już od rana na cmentarz przy ul. Rakoniewskiego ściągały grupy reprezentujące różne kluby piłkarskie. Na co dzień nienawidzący się ludzie, walczący ze sobą, wczoraj wyjątkowo pogodzeni, demonstrujący jedność. Na szczęście usłuchali apelu rodziny zmarłego Dawida o spokój. O tym, że to pogrzeb kibica, który w dodatku zginął od policyjnej kuli, można się było przekonać dopiero, gdy przystrojoną we flagę Concordii trumnę opuszczano do grobu. Wówczas kilkaset osób w najbliższym otoczeniu miejsca pochówku odpaliło race i cmentarz utonął w chmurze czerwonego dymu...
Zobacz też: BURZE nad Polską! Gwałtowne burze, deszcz i grad. Mapa błyskawic i opadów NA ŻYWO
Po pogrzebie kibole uformowali kolumnę i pomaszerowali tam, gdzie zginął Dawid D. - na stadion Concordii. O ile sam marsz przebiegł spokojnie, o tyle już na stadionie można był usłyszeć, co przybyli myślą o policji. "Mordercy! Mordercy!", "Śmierć kibica, jak śmierć brata!" - skandowało kilkaset gardeł. Tradycyjnie nie obeszło się bez wulgarnej piosenki stadionowej poświęconej mundurowym. Ale wówczas nad głowami tłumu latały już dwa policyjne helikoptery, a w okolicy roiło się od oddziałów prewencji. Kibole ze stadionu pomaszerowali w stronę komisariatu. Tym razem jednak nie doszło do konfrontacji - po kilkunastu minutach skandowania i śpiewania tłum zaczął się rozchodzić.