Pierwszy wyrok dla Marka W. to 15 miesięcy więzienia za znęcanie się nad pracownikami. Sąd na poczet kary zaliczył wcześniejszy areszt i... zadecydował o warunkowym przedterminowym zwolnieniu. A jak wynika z rozmów z byłymi pracownikami w firmie działy się rzeczy straszne. - Znęcał się nad dziewczynami, które przynosiły mu kawę, koło niego biegały, doszło do gwałtu na którejś, a Jurek był ośmieszany, ganiany po placu na golasa - wspomina były pracownik. - To dręczenie trwało latami i wszyscy o tym mówili. Nie to, że nikt nie wiedział, co się tam dzieje, bo pracownicy się zmieniali, ale on miał kontakty. Ja cały czas się go boję - dodaje była pracownica.
Równolegle do sprawy znęcania się nad pracownikami toczyło się postępowanie o gwałty na dwóch pracownicach. Kobra znów został skazany. We wrześniu 2016 r. usłyszał wyrok 8 lat więzienia i 750 tys. zł zadośćuczynienia dla każdej z kobiet. Prawnicy Marka W. złożyli apelację i sprawa... utknęła. Minęło już 2,5 roku od ogłoszenia wyroku i nadal jest on nieprawomocny. - Jak zetknąłem się z tą sprawą to wszyscy mówili, że on jest osobą, która ma jakieś specjalne wpływy, jest osobą nietykalną - mówi w programie „Alarm!” mecenas Michał Sienkiewicz pełnomocnik zgwałconych przez biznesmena kobiet.
Po wyroku za gwałty Kobra zniknął. Ale w końcu wpadł. W lutym został zatrzymany w Górze pod Lesznem. Trafił do aresztu.