Grudziądz: kra porwała psa

2010-01-25 4:30 Mariusz Korzus

Niech ktoś pomoże temu nieszczęsnemu psu! Wielki kundel Misiek jest uwięziony na lodowej krze dryfującej w dół Wisły. Jest głodny, zziębnięty i przerażony. I nie może się wydostać. Próbowali ściągnąć go na brzeg strażacy z Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie), ale przegrali walkę z żywiołem. Nikt nie wie, gdzie teraz jest Misiek i co się z nim stało.

Pokryty grubym gęstym futrem Misiek był zachwycony tegoroczną zimą. Szczekając radośnie, biegał po śniegu w Toruniu. Wymyślił sobie zabawę, która polegała na szybkim wbieganiu na krę i po przepłynięciu kilku metrów wracaniu na ląd. Zabawa tak mu się podobała, że zapomniał o bożym świecie.

Przeczytaj koniecznie: Misiek Uratowany! Zobacz dramatyczną akcję ratunkową (VIDEO!)

Niestety, kra odbiła od brzegu i wypłynęła na środek Wisły, która tam ma bardzo silny nurt. Wyjący z przerażenia Misiek przepłynął tak Bydgoszcz i Świecie. W końcu przerażonego psa zauważył jeden z mieszkańców Grudziądza. Natychmiast zawiadomił straż pożarną.

Patrz też: Koszalin: Mój pies przeszedł 400 km!

Strażacy od razu rzucili się na ratunek Miśka. Mieli cały profesjonalny sprzęt, jaki na co dzień używają do ratowania ludzi. Liczyli, że uda im się dopłynąć łodzią do psiska i wyciągnąć go na brzeg. Niestety, kry na Wiśle było tyle, że nie dało się odbić od brzegu!

W dużych mądrych oczach Miśka początkowo widać było nadzieję. Wiedział, że ludzie starają się mu pomóc. Szybko jednak okazało się im się to nie uda.

Nieszczęsny Misiek zaczął wyć przeraźliwie. Zdruzgotani strażacy stali bezradnie na brzegu i patrzyli, jak dryfujący pies znika gdzieś za horyzontem.

- Poddaliśmy się, bo akcja ratownicza niosła za sobą groźbę utraty życia przez strażaka. Kry było tyle, że nie mogliśmy odpłynąć łodzią od brzegu. Żywioł okazał się mocniejszy od nas - przyznaje smutno młodszy brygadier Leszek Głowacki, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Grudziądzu.

 

Najnowsze