Mieszkali w Ozorkowie niedaleko Łodzi. Wkrótce spodziewali się dziecka. Czemu zamiast cudu narodzin nastąpił tak dramatyczny koniec ich związku? Tego nie wiadomo, bo Daniel Ł. od samego początku nie przyznawał się do winy. Tymczasem zeznania świadków i zgromadzone na miejscu zbrodni dowody, ewidentnie świadczyły przeciwko niemu.
Początkowo został oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym, ale w trakcie procesu sąd zmienił kwalifikację prawną czynu na zabójstwo z tzw. zamiarem ewentualnym. Pani Dorota była bowiem potwornie skatowana – miała liczne obrażenia głowy, złamane żebra, pęknięte jelita oraz wątrobę. Według zeznających w procesie sąsiadów odgłosy dochodzące z mieszkania, gdzie doszło do tragedii, przypominały rąbanie drzewa.
- Sąd nie twierdzi, że oskarżony chciał zabić, ale z pewnością się na to godził zadając tak liczne i mocne ciosy – mówił sędzia Jarosław Leszczyński. - Stąd kara 25 lat więzienia. Gdyby sąd miał ewidentne dowody, że skazany chciał zamordować, usłyszałby wyrok dożywocia – dodał.
- On zadał jej śmierć i mnóstwo bólu – płakała po ogłoszeniu wyroku matka zabitej, pani Helena (73 l.).
i
i