-Wołkowyja nawet z nazwy kojarzy się z wilkami i nigdy nie walczyliśmy z nimi. Mamy u siebie nawet święto wilka, ale ostatnimi czasy na wieś padł blady strach! Ludzie odprowadzają dzieci do szkoły i boją się wychodzić po zmroku, bo wilki rozgościły się u nas na dobre i po zwierzęta domowe idą jak po swoje! Ludzie się obawiają, bo to nie jest normalne zachowanie tych zwierząt. Wójt gminy Solina wystąpił o odstrzał wilków do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, ale my chcemy tylko żyć jak wcześniej. Gdyby je zabrano w jakieś inne miejsce, może w głąb Bieszczad, to by wystarczyło?- zastanawiała się Halina Mżygłód(46l) sołtys Wołkowyji Bieszczadzkiej.
Od początku lutego w bieszczadzkie wilki wstąpił zły duch. Te bez żadnych skrupułów wpadają na podwórka mieszkańców i zagryzają psy. –Wilki wskoczyły do jednego z kojców i tam zagryzły i pożarły psa zostawiając tylko ogon i łeb zwierzęcia. Straszna maszkarka- dodała pani Izabela. Ludzie boją się o swoje zwierzęta, ale przede wszystkim o życie i zdrowie, bo co zrobić kiedy wilk zaatakuje człowieka? Wilki są pod ścisłą ochrona, ale ich zachowanie dziwi nawet ludzi od zawsze związanych z lasem Bieszczadami.
– Rozumiem obawy mieszkańców, bo to nietypowe zachowanie tych zwierząt. Na ogół unikają kontaktu z człowiekiem, zwyczajnie boja się ludzi –podsumował Kazimierz Nóżka z Nadleśnictwa Baligród.
- Wilki wybiegają na drogę. Nie boją się samochodów i ludzi. Nie uciekają, co nas martwi. Zawsze czuły respekt prze człowiekiem, uciekały od ludzkiego głosu i nie stawały nikomu na drodze. Teraz jakby straciły instynkt samozachowawczy. Dlatego się boimy- dodała Halina Mżygłód.