Marcin Dubieniecki POBIŁ FOTOREPORTERA w Gdyni ZDJĘCIA

2012-01-16 8:15 KD

Wyzwiska, uderzenia i kopnięcia. Świadkami takiej sceny byli wstrząśnięci spacerowicze, rodziny, w tym mamy z małymi dziećmi, które wczoraj po południu wybrały się na spacer na nadmorski bulwar w Gdyni-Orłowie. Czy ich niedzielny spokój został zmącony przez awanturujących się meneli? Nie. Zdumieni gdynianie obserwowali, przecierając oczy z niedowierzaniem, jak znany prawnik i mąż Marty Kaczyńskiej (32 l.) Marcin Dubieniecki (32 l.) z pięściami rzucił się na fotoreportera!

{% load polls_tags %}

{% get_poll 3739 request.path %}

- To się wydarzyło niespodziewanie. Nagle usłyszałem kogoś obrzucającego mnie wulgaryzmami. Nie zdążyłem się nawet zasłonić, kiedy posypały się na mnie ciosy i kopnięcia. Po chwili zostałem przewrócony na ziemię - relacjonuje pobity fotoreporter.

I - jak twierdzi - nie zrobił nic, co mogłoby sprowokować do ataku zięcia nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego (†62 l.).

- Zostałem napadnięty całkowicie bez powodu! Nie miałem nawet wyjętego aparatu - przekonuje w rozmowie z "Super Expressem".

Po wyładowaniu swojej agresji Dubieniecki miał wyrzucić z siebie jeszcze kilka przekleństw i jak gdyby nigdy nic odejść od poturbowanego.

Całemu zajściu z odległości kilkudziesięciu metrów przyglądała się Marta Kaczyńska oraz jej dzieci.

Wczoraj nie chciał z nami rozmawiać o incydencie:

- To są moje prywatne sprawy - powiedział adwokat.

To nie pierwszy napad wściekłości Dubienieckiego. Jakiś czas temu w rozmowie z dziennikarzem "Dziennika Bałtyckiego" groził mu przez telefon.

- Jakby pan do mnie przyszedł do kancelarii i poprosił o komentarz, to dostałby pan w dziób za takie pytanie i za czelność, że pan do mnie dzwoni. Niech pan się ode mnie odpier... - mówił wtedy wzięty prawnik.