Śmierć Błażeja we Włocławku. Nastolatka poraził prąd, potem wpadł do zbiornika
Ta historia nigdy nie powinna mieć miejsca. Niestety, to smutna rzeczywistość. 17-letni Błażej miał mnóstwo planów na długie, piękne życie. Los napisał dla niego i jego bliskich tragiczny scenariusz. Nastolatek zginął na posesji rodziców swojej dziewczyny. Przyjechał do sympatii do Włocławka. Sam uczył się w szkole w Kowalu (województwo kujawsko-pomorskie). Dramat rozegrał się 23 maja, ok. godziny 14:00. Cało Błażęja wpadło do niewielkiej studzienki. Na miejscu zdarzenia jako pierwsi pojawili się strażacy. To oni próbowali ratować jego życie. Mimo długiej akcji reanimacyjnej, nie udało się uratować chłopaka. - On wpadł do zbiornika. Tam obok niego jest agregat. Nie wiadomo, dlaczego poraził go prąd - usłyszał dziennikarz "Super Expressu" od jednego z jego sąsiadów.
Czytaj więcej o sprawie: 17-letni Błażej zginął po porażeniu prądem. Ukochana zadedykowała mu słynną piosenkę. Łzy płyną same
Prokuratura bada sprawę śmierci 17-latka
Po tragicznej śmieci śmierci chłopaka sprawą zajęła się miejscowa prokuratura. Informacji udzieliła reporterowi "Super Expressu" prokurator Martyna Wojtczak zastępca Prokuratora Rejonowego we Włocławku. - Postępowanie jest na początkowym etapie. Wszczęliśmy je pod kątem artykułu 155 kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci -wyjaśnia przedstawicielka prokuratury.
Kodeks karny za nieumyślne spowodowanie śmierci przewiduje karę od 3 miesięcy do lat 5 pozbawienia wolności. Dziennikarz "SE potwierdził, że do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów. Rodzinie, dziewczynie i wszystkim bliskim Błażeja składamy wyrazy współczucia. Do ustaleń służb będziemy wracać w kolejnych materiałach.