Spis treści
Taksówkarze w Toruniu krytykują przepisy. Paweł Gulewski poznał postulaty kierowców
Ożywiona debata w tej sprawie wybuchła w poniedziałek, 25 maja 2026 roku, podczas spotkania prezydenta Pawła Gulewskiego z mieszkańcami i członkami Rad Okręgu numer 12 i 13 z obszaru Staromiejskiego i Bydgoskiego. Swoje zastrzeżenia głośno wyrażali kierowcy realizujący przewozy pasażerskie. W rozmowie z Marią Nowak, reporterką Radia ESKA Toruń, doświadczony szofer Jacek Koszelak wskazał na wyjątkowo problematyczne kwestie dojazdu do obiektów noclegowych, zlokalizowanych w historycznym sercu miasta.
- Toruń jest miastem turystycznym, gdzie przyjeżdża wielu turystów. Nocują w hotelach na starówce, tak? Hotele mają swoje koperty, ale one są tylko do transportu, żeby coś przywieźć. Korzystają z nich pracownicy. My nie możemy do tych hoteli podjechać. My nie możemy przywieźć tego klienta, którego odbieramy z Dworca Głównego w Toruniu. Klient mówi, że chce pod hotel. Nie mamy takiej możliwości, bo nas obowiązują zakazy. Musimy tego klienta wysadzić, później idzie on 70, 100, a nawet 150 metrów z walizkami. Tak samo w drugą stronę. Dzwonią do nas z hotelu, żebyśmy odebrali klienta. Klient stoi przed hotelem, czeka na nas, ale my nie możemy podjechać bezpośrednio - wyjaśnił Koszelak, który jeździ w popularnej korporacji taksówkarskiej.
Kierowcy mają konkretny postulat. Prezydent Torunia odpowiada na zarzuty
Pracownik korporacji przewozowej zaznaczył, że szoferzy potrzebują zgody na zaledwie dziesięciominutowy wjazd w strefę zakazu. Zadeklarował stanowczo, że nikt z branży nie zamierza urządzać sobie wielogodzinnych postojów pod oknami turystów. - Chcemy po prostu przywieźć klienta pod hotel, odebrać go, obsłużyć turystów - podkreślił Koszelak.
Rozmówca dziennikarki Radia ESKA dodał również, że same słupki drogowe, które od dłuższego czasu budzą ogromne kontrowersje wśród mieszkańców Torunia, nie stanowią dla jego grupy zawodowej większego problemu. - My, taksówkarze podjeżdżamy tam, gdzie musimy i te słupki nie są przeszkodą. Chcemy 10-minutowych znaków dojazdu do hoteli, apartamentowców, ogródków, gdzie siedzą klienci. O to prosiłem pana prezydenta - podsumował Jacek Koszelak.
W trakcie poniedziałkowego zebrania Paweł Gulewski, prezydent Torunia, zadeklarował wnikliwe zbadanie sprawy i ustosunkowanie się do próśb lokalnych kierowców. Samorządowiec opowiedział o własnych doświadczeniach z Gdańska, gdzie z powodu podobnych regulacji nie mógł dotrzeć autem prosto pod wynajęty apartament. Wyraził jednocześnie obawę, że szoferzy zaczną przedłużać oczekiwanie na pasażerów w obrębie starówki nawet do dwudziestu minut. Temat ten będzie nadal monitorowany przez dziennikarzy Radia ESKA Toruń oraz portale ESKA Toruń News i Super Express Toruń.