W czwartek ok. 23 doszło do awarii zasilania jednej z karuzeli w lunaparku w Mielnie. Na atrakcji przebywało wtedy 12 osób. Z wstępnych ustaleń wynika, że doszło do spadku napięcia, a siedzenia, do których przypięci byli ludzie zaczęły opadać na ziemię. Na tyle gwałtownie, że karuzela poturbowała ojca i syna. Musieli zostać przetransportowani do szpitala na badania. Wiadomo, że innym osobom nic poważnego się nie stało.Sprawą zajmie się teraz policja. Wiadomo, że pracownicy byli trzeźwi.
Wcześniej doszło do tragedii w Lunaparku w Szczytnie. Zmarł tam 9-letni chłopczyk. Prokuratura dalej prowadzi śledztwo w sprawie wypadku. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że prawdopodobnie puściły mocowania gondoli, która kręciła się na platformie, co spowodowało jej nagłe jednostronne przechylenie, w wyniku czego dziecko uderzyło głową o platformę - mówi Artur Bekulard z Prokuratury Rejonowej w Szczytnie.