Kolejny dzień śledztwa nie tyle wyjaśnił, co jeszcze bardziej zagmatwał obraz wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Łukasza Masiaka. Jeszcze w poniedziałek rano śledczy wiązali zabójstwo z jego aktywnością zawodową. Był wydawcą i dziennikarzem popularnego lokalnego portalu internetowego. Publikował w nim informacje uderzające w lokalne układy i światek przestępczy. Właśnie bezkompromisowe dziennikarstwo było powodem kłopotów wydawcy portalu. Dostawał pogróżki, przysłano mu nawet jego własny nekrolog, a ponad rok temu został napadnięty i pobity niedaleko własnego domu. Czyżby więc jego śmierć miała być efektem zemsty?
Śledczy tego nie wykluczają, ale teraz skupili się na innym motywie zabójstwa. Zakładają, że Łukasz Masiak mógł pokłócić się ze swoim zabójcą o kobietę. Obaj mieli pójść do toalety, gdzie poszukiwany listem gończym adept sztuk walki ciosem nogi w głowę roztrzaskał czaszkę dziennikarza. Miał potem uciec z klubu. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że pojawił się u swoich krewnych i oświadczył, że musi się ukrywać, bo prawdopodobnie zabił człowieka. O takim przebiegu zdarzeń ma świadczyć m.in. nagranie z monitoringu zainstalowanego w kręgielni Planeta. Według policji widać na nim, jak Łukasz Masiak i Bartosz Nowicki wchodzą razem do toalety, a po chwili wychodzi z niej tylko Nowicki...
Zmieniające się wersje motywów zabójstwa dziennikarza są powodem zamieszania wśród mieszkańców Mławy. Wielu z nich uważa, że dziennikarz naruszył interesy miejscowego gangu miłośników sztuk walki i właśnie dlatego został zabity.
Łukasz Masiak osierocił dwójkę dzieci. Jego zabójcy grozi dożywotnie więzienie.