Stawiałem na Hamiltona, nie skreślałem Alonso, ale o Raikkonenie na najwyższym stopniu podium nie pomyślałem nawet przez sekundę. Oczywiście Kimi to ogromny talent, który przez cały rok miał do dyspozycji superbolid, ale jemu do mistrzostwa potrzebny był na Interlagos cud. I ten cud się zdarzył!
Finlandia świętuje, a Anglia w żałobie. Lewis tytuł miał na wyciągnięcie ręki, gratulowali mu go już od kilku tygodni i myślę, że właśnie ta presja całego narodu była przyczyną porażki. Wiele cudownych chwil przeżył w tym sezonie, ale jego ambicja jest na tyle duża, że w pamięci zostanie mu tylko to ostatnie Grand Prix i chęć jak najszybszego rewanżu.
I to jest najlepsza zapowiedź przyszłorocznych zmagań. Być może w następnym sezonie o tytuł z Hamiltonem będzie walczył Kubica. Polak, pomimo wielu problemów z autem i z mechanikami, kilka razy udowodnił, że w najbliższych latach będzie o nim głośno. Polak umiejętności ma olbrzymie - o tym wiedzieliśmy już wcześniej, ale fakt, że tak szybko wrócił do ścigania po tym makabrycznym wypadku w Kanadzie, pokazuje, że ma również ogromne serce do tego sportu. A z takim nastawieniem wróżę mu znakomitą przyszłość.
Nelson dla najlepszego debiutanta
Tutaj mogę podać tylko jedno nazwisko - Lewis Hamilton. Raikkonen został mistrzem, ale to był sezon Anglika. Bardzo dobry bolid czy rzekome faworyzowanie Lewisa, jak tłumaczą doskonałą dyspozycję kierowcy McLarena jego rywale. Ale nie mają racji! Było kilka niejasnych sytuacji, jednak Lewis jest dla mnie bohaterem. Na emeryturę odszedł Michael Schumacher, ale szybko doczekaliśmy się kolejnej gwiazdy. Hamilton będzie mistrzem świata - jestem tego pewien.
Nelson za największe rozczarowanie
Ekipa Renault - od kierowców po inżynierów. Dwukrotni mistrzowie świata konstruktorów w tym sezonie dali największą plamę. I aż nie chce mi się wierzyć, że wszystkiemu winna jest zmiana opon z Michelin na Bridgestone. Problemy mogli mieć na początku rozgrywek - to rozumiem, ale że nie zdołali się przyzwyczaić do samego końca - to niedopuszczalne. Nieukończone Grand Prix Brazylii przez Fisichellę i Kovalainena jest najlepszym podsumowaniem tegorocznych "popisów" Renault.
Nelson dla największej nadziei
Nagrodę przyznałbym aż czterem kierowcom: Vettel, Kubica, Hamilton, Rosberg - przyszłość F1 to młodzi kierowcy. Takiego zdolnego pokolenia nie było od lat, co gwarantuje nam, kibicom, olbrzymie emocje w najbliższych sezonach. Każdy z nich, mając do dyspozycji dobre auto, jest w stanie sięgnąć po tytuł mistrza świata. Oni w F1 stawiają pierwsze kroki, a już trafiają na pierwsze strony gazet. Czy to kierowcy na miarę Senny, Prosta, Schumachera? Jak najbardziej!
Nelson dla najlepszych inżynierów
Ludzie z Ferrari pracowali w tym sezonie nie tylko na siebie, ale - jak ujawniła afera szpiegowska - także dla McLarena. Dostarczali więc nie dwa, a cztery znakomite bolidy na każde Grand Prix. I to oni zgarnęli całą pulę! Na Interlagos zwyciężyła sprawiedliwość, tytuł trafił w ręce kierowcy Ferrari, jednak ludzie z FIA zdyskwalifikować powinni również zawodników. Nie zrobili tego, ale na szczęście ich błąd naprawił sam Raikkonen.
Nelson za najlepszy manewr
Ostatnie okrążenie Grand Prix Japonii i walka Kubicy z Massą - to były bez wątpienia najciekawsze sekundy tego sezonu. Obydwaj kierowcy w tak ekstremalnie trudnych warunkach zafundowali kibicom fantastyczną walkę, która zapadnie w pamięci na lata. Zresztą to nie przypadek, że w skrótach z każdego prawie wyścigu można było zobaczyć manewry Roberta. Sezon skończył na 6. miejscu, ale jeśli chodzi o efektowną jazdę, Polak ma już teraz miejsce na podium!
Nelson za najstraszniejszy moment
Tutaj też nie ma żadnych wątpliwości - wypadek Kubicy w Kanadzie. Ktoś na górze musiał nad nim czuwać, bo wyglądało to makabrycznie. Największy cud miał jednak miejsce kilkanaście dni później, kiedy Polak wrócił na tor i jechał tak, jak przed wypadkiem - szybko i agresywnie. F1 to bardzo niebezpieczny sport, ale dramat w Kanadzie pokazał, że w tym kierunku w ostatnich latach poczyniono ogromne postępy. Oby do podobnych zdarzeń dochodziło jak najrzadziej.