- Wizyta Papieża Leona XIV w hiszpańskim klasztorze Montserrat, miejscu pielgrzymek, ale też mrocznych nadużyć seksualnych, wywołała kontrowersje.
- Ofiara, Miguel Hurtado, protestował, zarzucając Kościołowi brak odpowiedzialności i ignorowanie cierpienia po skandalu z wykorzystywaniem 15 dzieci.
- Sprawdź, dlaczego wizyta papieża w tym naznaczonym skandalem miejscu budzi tak silne emocje i krytykę.
Papież w Hiszpanii. Odwiedził klasztor, w którym rozgrywało się piekło
Papież Leon XIV, składa właśnie wizytę w Hiszpanii. W środę (10 czerwca) wieczorem odprawi mszę w budowanej od 144 lat bazylice Sagrada Familia. Msza, po której zainaugurowana zostanie najwyższa wieża świątyni, odbędzie się w przypadającą tego dnia setną rocznicę śmierci twórcy bazyliki Antoniego Gaudiego - przypomina PAP. Wcześniej tego dnia Leon XIV gościł na modlitwie w opactwie Matki Bożej w Montserrat, położonym w górach Katalonii. To jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Hiszpanii, a jednocześnie miejsce, w którym przez całe lata dochodziło do nadużyć seksualnych.
Tuż przed wizytą papieża przed klasztorem pojawił się 44-letni Miguel Hurtado. Mężczyzna jako nastolatek był tam wykorzystywany seksualnie. W środę przybył do opactwa, by zaprotestować przeciw wizycie papieża, którego wcześniej prosił o spotkanie, a który na tę prośbę nie zareagował. W rozmowie z PAP wyznał, że jego dramat trwał, gdy miał 16 lat. "Tu byłem wykorzystywany przez jednego z duchownych, opiekuna skautów, który był też seksualnym drapieżcą. Zgłosiłem to, kiedy byłem jeszcze niepełnoletni. Ale oni tylko to tuszowali, nic nie zrobili. W 2019 roku pierwszy raz publicznie opowiedziałem o moim przypadku. Wtedy zgłosiło się wiele innych ofiar. Łącznie 15 dzieci było tu wykorzystywanych" - powiedział.
Zakonnika oprawcę przeniesiono gdzie indziej
Mężczyzna uważa, że "Leon XIV przyjeżdża tam, by uczcić instytucję, która odmawia naprawy szkód siedem lat po wybuchu skandalu. Uważam, że papież kieruje w ten sposób błędny przekaz". PAP przypomina, co działo się w opactwie. W latach 1972-1999 jeden z zakonników, Andreu Soler, dopuszczał się tam wykorzystywania seksualnego nieletnich. "Według raportu sporządzonego przez niezależną komisję powołaną przez opata Montserrat, zmarły w 2008 r. Soler z biegiem lat stawał się coraz bardziej agresywny. Kiedy pod koniec lat 90. zaczęto ujawniać działania zakonnika, został on przeniesiony do innego ośrodka. Po opublikowaniu raportu w 2019 r. zakonnicy z Montserrat poprosili ofiary o wybaczenie przestępstw popełnionych przez współbraci, głównie Solera" - czytamy.