Nie chcemy płacić za "Rosołów"

2010-02-18 3:45

11,5 miliona złotych - tyle idzie rocznie na utrzymanie członków gabinetów politycznych w ministerstwach i Kancelarii Premiera. Te gigantyczne pieniądze wydajemy na takich urzędników, jak Marcin Rosół (31 l.), szef gabinetu politycznego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego (54 l.) i jeden z głównych bohaterów afery hazardowej.

Na jego przykładzie dokładnie widać, że te organizacje służą do załatwiania interesów, a nie do rzeczywistego doradzania najważniejszym osobom w państwie.

Przeczytaj koniecznie: Afera hazardowa - nowe fakty! Drzewiecki był na telefon!

Marcin Rosół ma dzisiaj zeznawać przed komisją śledczą. Według b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego (45 l.), to właśnie on może być kluczowym elementem łańcuszka przecieku, który dotarł do Ryszarda Sobiesiaka (56 l.) i ostrzegł biznesmena przed akcją CBA. Za swoją pracę szefa gabinetu politycznego Rosół otrzymywał ok. 8 tys. zł pensji, miał do dyspozycji swój gabinet oraz samochód BMW z kierowcą..

Rosół był jednym z ponad 100 urzędników, którzy obecnie zasiadają w gabinetach politycznych różnych ministrów.

Patrz też: Tak "Miro" grał przed komisją (ZDJĘCIA!)

W każdym ministerstwie jest ich średnio 6-7 osób, oczywiście dobieranych z typowo partyjnego klucza.

Oficjalnie muszą "analizować bieżące sprawy i opracowywać strategię polityczną". W praktyce nie mają żadnych obowiązków, np. administracyjnych, pracują tylko i wyłącznie według widzimisię swoich szefów.

Według specjalistów, obecne gabinety polityczne to "ośrodek dystrubucji konfitur władzy". - Politykę trzeba realizować, ale nie metodą upychania szwagrów i pociotków do gabinetów politycznych - ocenia dr Jarosław Flis, politolog.

Przeczytaj koniecznie: Afera hazardowa: Łapówkarz kpi sobie z komisji

Dzisiaj w Sejmie partie polityczne mają szansę przynajmniej ograniczyć liczbę doradców i asystentów. Podczas obrad odbędzie się debata nad projektem SLD zakładającym, m.in. zmniejszenie gabinetu politycznego premiera do 5 osób, a ministra do 2. Pomysł musi zyskać poparcie większości. Szanse na uchwalenie nowego prawa są nikłe, bo PO jest przeciwna takiemu rozwiązaniu. Wcześniej PiS złożył projekt całkowicie likwidujący instytucję gabinetów politycznych. Niestety, został odrzucony.

Marcin Rosół (31 l.)
Szefem gabinetu politycznego byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego został 28 listopada 2008 r. Za kilka miesięcy swojej pracy dostał sowitą nagrodę w wysokości 37 tys. zł. Po dymisji ministra Rosół również odszedł z resortu. Na osłodę otrzymał miesięczną odprawę w wysokości ok. 8 tys. zł.

Zygmunt Rygiel (41 l.)
Stał na czele zespołu doradców byłego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy (72 l.). Był jego dobrym znajomym, jeszcze z czasów ich wspólnego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Z zawodu tokarz, ma wykształcenie średnie. Dostawał 7 tys. zł pensji.

Lech Barycki (63 l.).
Historyk z wykształcenia. Kierował gabinetem politycznym minister zdrowia Ewy Kopacz (54 l.). Stracił stanowisko po tym, jak ujawniono jego związki z prywatną firmą Falck Medycyna, które Barycki zataił.