Nie śpię, bo gryzą mnie bobry. Dramat pani Stanisławy ze wsi Ostrów-Kolonia

2015-01-21 9:44 Mucha

Skaranie boskie z tymi bobrami - narzeka Stanisława Ciołek (86 l.) ze wsi Ostrów-Kolonia (woj. lubelskie). - Gryzą wszystko, co wpadnie im w łapy i w olbrzymie zębiska. Moja komórka już się przez nie wali, teraz zabierają się do pożarcia mojego domu. Strach wyjść na podwórko - tłumaczy kobieta.

Pani Stanisława mieszka samotnie na skraju wsi, tuż nad brzegiem rzeki Wieprz. Bobrów zawsze było tam dużo, ale to, co dzieje się w tym roku, przechodzi ludzkie pojęcie. Brak zimy z prawdziwego zdarzenia sprawia, że są wyjątkowo aktywne. Gryzonie upodobały sobie obejście staruszki, czując się u niej jak u siebie.

- Nocą słyszę chrzęst ich zębów. Strach wyjść z domu, są wielkie i zupełnie się mnie nie boją - kobieta wzdryga się na samą myśl o spotkaniu z ostrymi siekaczami nieproszonych gości.

Zobacz: Bolesław Piecha ROZWODZI się z żoną Danutą! Sprawa rozwodowa polityka PiS, dla którego "najważniejsza jest rodzina"

Szopa stojąca na podwórku nadaje się jedynie do rozbiórki. Jest przechylona, w każdej chwili może runąć. A to dlatego, że bobry zrobiły sobie pod nią podkopy ze wszystkich stron, nadwerężając konstrukcję budynku. Wewnątrz wyryły głęboki tunel, w którym gromadzi się woda.

- Nocą słychać tylko chlup, chlup, zupełnie jak na basenie - opowiada pani Stanisława.

Gorzej, że bobry zainteresowały się także drewnianym budyneczkiem, w którym kobieta mieszka. Jeśli i on pójdzie pod ich ostre zęby, może dojść do tragedii.

- Szkoda byłoby takiego pałacu i takiej księżniczki jak ja - mówi staruszka.

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail

Najnowsze