Nieudany zamach na Lecha Kaczyńskiego! BOR bronił prezydenta przed różą (ZDJĘCIA!)

2010-03-10 4:45

Chwile grozy przeżył prezydent Lech Kaczyński (61 l.)! Podczas oficjalnej uroczystości w Warszawie w jego kierunku ruszył nagle tajemniczy mężczyzna. I choć w ręku nie miał pistoletu czy noża, a tylko różę, został zatrzymany przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.

Godzina 14. Centrum Warszawy. Z prezydenckiego BMW wychodzi Lech Kaczyński w obstawie ochroniarzy. Całej sytuacji przygląda się podejrzanie wyglądający mężczyzna. Widząc prezydenta, tajemniczy osobnik rzuca się w jego kierunku, wymachując przy tym różą z ostrymi kolcami. Na dodatek w drugiej ręce trzyma opakowane w kolorowy papier pudło z nieznaną zawartością.

Przeczytaj koniecznie: Radosław Sikorski w Oksfordzie: Tuzin facetów we frakach zniszczył moje meble (VIDEO!)

Napięcie sięga zenitu. Na szczęście zimną krew zachowują funkcjonariusze BOR. Szybko zasłaniają Lecha Kaczyńskiego swoimi zwalistymi sylwetkami. Obezwładniają natręta i odprowadzają go na bezpieczną odległość. Czy to była próba zamachu?

- Mogę uspokoić, że zagrożenia dla prezydenta nie było. Zatrzymaliśmy mężczyznę, który, jak się później okazało, chciał tylko przedstawić prezydentowi swoje racje. Na prośbę Lecha Kaczyńskiego został wysłuchany i wypuściliśmy go - wyjaśnia nam Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR.

Patrz też: Prawybory w PO: Bili się młotkiem, radiem i pelargoniami

Tym razem incydent okazał się zupełnie niegroźny, ale nie zawsze tak jest. Podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego "zamach" na prezydenta udaremnili sami powstańcy. Przekazali BOR informację, że jeden z uczestników obchodów grozi śmiercią Kaczyńskiemu. Ochroniarze zatrzymali wtedy tego mężczyznę, który jak się okazało, od dawna był poszukiwany przez policję.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE