Byłego prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego (54 l.) zatrzymano w 2002 r. w przeddzień podpisania kontraktu na dostawy ropy z Rosji. W firmie nie było go przez kilkanaście godzin. Gdy wrócił, rada nadzorcza odwołała go z funkcji prezesa. Skąd ten pośpiech?
Balet pośredników
Zdaniem Wiesława Kaczmarka, w roku 2002 ministra skarbu, mogło chodzić o to, jaki pośrednik zagraniczny weźmie prowizję za wartą 14,6 mld dolarów transakcję. To prawdopodobne. Kontrakt zawarty przez kolejnego prezesa PKN Orlen, Zbigniewa Wróbla, niewiele różnił się od poprzedniego. Do pośrednika, z którym negocjował Modrzejewski - cypryjskiej firmy J&S, Wróbel dołączył także cypryjską firmę Petroval. Nie zmienił się producent - JUKOS, odbiorca ORLEN, ani wartość kontraktu i 2-procentowa prowizja, czyli prawie 300 mln dolarów.
Co tam robi syn Millera
Zdaniem Zbigniewa Wassermanna (55 l., PiS) z Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych chodziło o kontrolowanie przepływu pieniędzy przez właściwą opcję polityczną.
- Należy sprawdzić, kto z ludzi kojarzonych ze światem polityki reprezentował nowego pośrednika w Polsce - mówi Wassermann.
- Wśród pośredników w transakcji na dostawę ropy pojawiła się także firma związana z synem Leszka Millera - zdradza inny członek speckomisji Konstanty Miodowicz (53 l.).
- Lewa kasa miała trafić we właściwe ręce - powiedział nam informator do niedawna związany z zarządem Orlenu. - Część pieniędzy z takich kontraktów trafia na finansowanie partii politycznych, bądź do prywatnych kieszeni.
Modrzejewskiego na stanowisko prezesa Orlenu namaścił AWS. Wróbla - Sojusz Lewicy Demokratycznej.