Teraz okazało się, że wszystkie te wolne dni muszą odpracować. I to 18 lat wstecz! - Zostaliśmy oszukani! Koniec z honorowym krwiodawstwem! - grzmi Tadeusz Paprota, górnik w kopalni "Jankowice" w Rybniku.
On sam planował przejść od stycznia na emeryturę. Należy mu się, przepracował pod ziemią 25 lat. Tymczasem nadal co dzień zjeżdża fedrować. - Okazało się, że mam do odpracowania 146 dni, które dostałem jako wolne po oddaniu każdorazowo krwi - opowiada Paprota. - A oddałem ponad 90 litrów krwi i więcej tego nie zrobię. Bo musiałbym wtedy tyrać na kopalni do końca życia - mówi rozgoryczony.
Powodem gniewu górników są nowe przepisy emerytalne. - Górnik może odejść po 25 latach na emeryturę, ale w każdym miesiącu musi mieć 22 "dni czarne". Jeśli zabraknie dnia z powodu wolnego za oddanie krwi, trzeba odpracować cały miesiąc na dole - tłumaczy Wacław Czerkawski (54 l.), wiceszef Związku Zawodowego Górników. - Resort pracy lekceważy ten problem. Chcemy, żeby minister Jolanta Fedak powiedziała nam prosto w oczy, że nie interesuje jej ratowanie ludzi - nawołuje.
Nowe prawo obowiązuje od stycznia br. Związki zawodowe interweniowały w ZUS i w resorcie pracy. Dotychczas bez skutku. Choć gołym okiem widać, że ustawa o krwiodawstwie jest sprzeczna z ustawą o emeryturach i rentach. Pierwsza gwarantuje dzień wolny za oddanie krwi, ale druga nakazuje taką absencję odpracować. Efekty tego absurdu już widać. Spółki górnicze miały przyjąć w tym roku kilka tysięcy pracowników. Rekrutację wstrzymano, bo w kopalniach nie zwolniło się ani jedno miejsce pracy. Niebawem pojawi się kolejny problem - braku krwi w szpitalach. Rocznie górnicy oddają honorowo ok. 9 tys. litrów krwi. - Od początku roku zgłasza się do nas coraz mniej honorowych dawców - mówi Henryk Świerczyński (59 l.), wicedyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Katowicach.