Okrągły Stół został zaplanowany w Moskwie

2009-04-08 10:00 Paweł Lickiewicz

W debacie o 20. rocznicy zakończenia obrad Okrągłego Stołu dziś głos Andrzeja Gwiazdy

"Super Express": - Co się stało w Polsce w 1989 r.?

Andrzej Gwiazda: - Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy sobie uświadomić, co od kilku lat działo się w Związku Sowieckim. Tam przebudowywał się system. Nie można było zacząć eksportu pieriestrojki bez gwarancji, że społeczeństwo też dostanie prawo głosu. Należało więc wyłonić starannie dobraną grupę opozycji, która mogłaby uchodzić za reprezentantów większości społeczeństwa - tak, aby samo społeczeństwo pozostało bez wpływu na przebieg sytuacji - i ułożyć się z nią.

- Okrągły Stół zaplanowano w Moskwie?

- Polecenie przyszło stamtąd. Najpierw była Magdalenka, a później - pod kontrolą Moskwy - przy Okrągłym Stole, w ładnej oprawie, przyjmowano ustalenia magdalenkowe. Czyniono to bez sporów. "Przyjmuję wszystko, co pan generał powiedział" - odrzekł Lech Wałęsa po wysłuchaniu referatu gen. Czesława Kiszczaka.

- Okrągły Stół był gorąco popierany przez Zachód.

- Zachód i Moskwa wypracowały wspólne koncepcje co do losów Polski również w Teheranie i w Jałcie.

- Jak pan zatem sytuuje pozycję większości Polaków w tamtym okresie?

- Pozostali poza boiskiem.

- Dostali do rąk długopisy, mogli głosować...

- Podział miejsc został ustalony przed wyborami - nie były więc one demokratyczne. Polacy mogli najwyżej wyciąć tzw. listę krajową - składającą się z komunistów - i tak też zrobili. Ale to stało w sprzeczności z umową, którą ich samozwańczy reprezentanci zawarli z komunistami. Dlatego Lech Wałęsa dokonał takich manipulacji, że nie miało to znaczenia dla wyników wyborów.

- W wyborach 1989 r. wzięło udział 62 proc. Polaków uprawnionych do głosowania. To jedna z najwyższych frekwencji w niepodległej Polsce. Ale czy nie jest dziwne, że jedna trzecia społeczeństwa nie uczestniczyła w tym głosowaniu?

- Dla mnie to zrozumiałe, sam nie poszedłem głosować. Tak jak inni zdawałem sobie sprawę, że to nabijanie ludzi w butelkę.

- Niektórzy mówią tak: pierwszy milion trzeba ukraść. Może nieważne, w jakich warunkach poczęto w Polsce demokrację, skoro kolejne wybory były już rzeczywiście wolne.

- Były wolne, ale nie zmieniły reguł gry. Może niektórzy jeszcze pamiętają, jak poseł Bugaj odezwał się z sejmowej mównicy do posła Moczulskiego: "Przy podziale prasy przy Okrągłym Stole dostaliście dwa tytuły i nie jest naszą winą, że oba zmarnowaliście". Podzielono się nie tylko stanowiskami, ale i mediami.

- Czy można było odejść od ustaleń okrągłostołowych?

- Próby były, ale się nie powiodły. Taką próbę np. podjął PiS.

- Krzysztof Kozłowski mówi, że odejście od tych ustaleń nastąpiło natychmiast: generałowie Kiszczak i Siwicki ustąpili z funkcji, PZPR wyprowadziła sztandar, gen. Jaruzelski nie ubiegał się o reelekcję - i wypłynęliśmy na wolne wody...

- W jednym z ostatnich wywiadów Kiszczak przyznał się, że chciał być prezydentem. Nie udało mu się. W większości spisków trzy czwarte założeń się nie udaje, a czasem wychodzą na opak. Tak się np. skończyła wielka historia Solidarności. Przypomnijmy sobie 21 postulatów strajkowych - przecież one są dzisiaj przekreślone po kilka razy. Przy Okrągłym Stole działało tyle interesów osobistych i grupowych, że oczywiste jest, że nie wszystko się udało. Nie udało się tym ludziom, którzy rzeczywiście chcieli realizować interes Polski, ale niewątpliwie nie udało się też tym, którzy chcieli, aby było jeszcze gorzej.

- A jak pan ocenia osobę Tadeusza Mazowieckiego jako pierwszego niekomunistycznego premiera?

- Trudno znaleźć w historii Polski równie szkodliwego szefa rządu. Mógłby się w tym ścigać z Cyrankiewiczem.

- Skąd taki osąd?

- Przez grubą kreskę i deklarację - którą naród mógł usłyszeć w telewizji - że w pierwszym rzędzie będą sprzedawane najlepsze zakłady.

- Trudno uznać Tadeusza Mazowieckiego za człowieka cynicznego. Zapewne motywowały go pobudki ideowe...

- Ja bym się z tym chętnie zgodził, gdybym mógł określić, jaka to była idea.

- Jego karty niepodległościowej chyba się nie da zdezawuować...

- Karty niepodległościowej Mazowieckiego nie znam. Być może słowo niepodległość padło z jego ust po 1990 roku. To jest możliwe, gdyż wtedy było ono modne. Zainspirowanego przez Moskwę Okrągłego Stołu do karty niepodległościowej nie da się zaliczyć.

- Współpracowaliście podczas strajku w Stoczni Gdańskiej...

- Układaliśmy porozumienia sierpniowe. Współpracowało się z nim bardzo dobrze, był lojalny wobec Solidarności. Ale jako premier realizował plan Balcerowicza. I to wystarczy.

- Co należało uczynić, aby marzenia Polaków nie zostały rozmienione na drobne? Słowem: jeżeli nie Okrągły Stół, to co?

- Najprostsza odpowiedź: nie wchodzić w to, nie przyjmować odpowiedzialności za przestępstwa i katastrofalne decyzje PZPR.

- Zostawić władzę komunistom? Ile jeszcze lat miałaby trwać gospodarcza degrengolada?

- Skoro w Związku Sowieckim likwidowano komunizm, to przecież jest nie do pomyślenia, żeby ten system utrzymał się w Polsce. Nie musieliśmy godzić się na wybieranie komunistów. Nie musieliśmy czekać, aż nam "front jedności" wystawi kandydatów. Mogliśmy ich wybrać sami, np. w zakładach pracy - jak to już praktykowała Solidarność - i utworzyć rząd. Lub inaczej...

- Czyli jak?

- Można było wezwać prezydenta na uchodźstwie, żeby w myśl przedwojennej konstytucji - konstytucji kraju zniszczonego podczas wojny przez dwa totalitaryzmy i narzucony siłą powojenny porządek - jako głowa państwa przeprowadził wybory. Mielibyśmy automatyczny powrót do II RP, a tym samym np. przestawałaby nas obowiązywać spłata długów zaciągniętych przez komunistów. Stalibyśmy się krajem niepodległym. Pewne prawa zatwierdzilibyśmy na stałe albo na okres przejściowy. Reasumując - możliwości było dużo, a wybrano układanie się z komunistami i przyjęcie odpowiedzialności za ich decyzje. O tym, do jakich straszliwych oszustw doszło przy Okrągłym Stole, możemy wnosić po tym, jak następne ekipy rządowe broniły jego tajemnic.

Andrzej Gwiazda

Współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i NSZZ "Solidarność", wielokrotnie represjonowany w czasach PRL-u, obecnie członek Kolegium IPN

Najnowsze