Łowcy mustangów

2007-05-18 18:44

- Słyszę je - mówi Bill zwany Indianinem, wypluwając z ust tytoń. - Są tam, gdzie wstaje słonce. Patrzę na horyzont, gdzie noc ciągle zmaga się z dniem, ale jedyne, co słyszę, to zęby szczękające z zimna. Prerie rano łapią minusowe temperatury. Welcome to Nevada!

- Dla mnie one mają coś z kobiety - zagaduje sąsiad kowboj, kiedy drugą godzinę leżymy pod krzakiem sage brush (rodzaj bylicy porastającej prerie Nevady).

- I jedno, i drugie kosztuje w Reno trzy stówy! - rechocze Bill, obnażając żółte zęby. Chodzi mu o prostytutki z Reno i mustangi z Nevady. Na wolnym rynku kosztują podobnie. Tu, gdzie jesteśmy, tak jak przed 200 laty rządzi szybkostrzelny Mr Colt i lasso.

Kowboj ma dwie lewe

- Każdy kapelusz kowbojski jest inny - zgaduje moje myśli Bill. - Mówi, kim naprawdę jesteś. Jak go zakładasz - pokazuje - wkładasz od czoła. Jak zdejmujesz - kładziesz dnem do góry. Żeby nie uciekło od ciebie powodzenie.

Patrzę na mojego zmiętego Stetsona, który wygląda, jakby go Bóg opuścił. Prawie 100 lat temu John Stetson nałożył na głowę coś, co okazało się w tych okolicach niezmiernie praktyczne. Szerokie rondo chroniło od deszczu. Fikuśna "główka" kapelusza kumulowała ciepło głowy i przydawała się czasem do noszenia wody. Stetson sprzedał 2 miliony tych cudaków, pierwszych kowbojskich kapeluszy. Potem przyszła kolej na kowbojskie buty. Tych pierwszych nie szyto na prawą czy lewą nogę. Kowboj nosił je tak długo, aż się same zrobiły prawe lub lewe.

Muzyka grzyw mustanga

Mówię, że 500 lat temu urwały się ze sznura hiszpańskim konkwistadorom. Wybrały wolność i prerie Wyoming, Utah i Nevady. Są piękne, dzikie i nieufne. Mówią, że kiedy biegną, ich grzywy pod wpływem wiatru wytwarzają melodię.

Ale mówią też, że mustang ma w oczach tęsknotę do człowieka, od którego kiedyś uciekł. Rząd amerykański chce mieć na preriach nie więcej niż 40 tysięcy mustangów. Nadwyżkę łapiemy dziś. Złapany dziki mustang musi się oswoić - inaczej trafi na stół do Francji. Tu na prerii cały dzień budowaliśmy corral; zagrodę w kształcie lejka. W jego środku czeka Tip Top - szkolony koń, którego wypuszcza się, kiedy na horyzoncie pojawia się stado. Wtedy Tip Top zawraca i pędzi ku zagrodzie. Odruch stadny mustangów powoduje, że pędzą za nim, ku pułapce...

- To jak łapiecie mustangi w Polsce? - pyta kowboj. Nim zdążę się podrapać po głowie, cała piątka kowbojów podrywa się z ziemi. Wskakują na konie i nim sięgnę po kapelusz, giną w kurzu prerii. Teraz dopiero widzę, jak pędzi Tip Top. Za nim, ku przeznaczeniu, biegną mustangi.

Kiedy dochodzę do zagrody, jest już po wszystkim. Patrzę mustangom w oczy, ale jakoś nie widzę w nich tęsknoty do człowieka. Widzę za to wschody słońca i tarcze księżyca. Widzę narodziny i śmierć, życiodajne wody źródeł i ciszę bezkresnych prerii. I wierzę już, że kiedy mustangi biegną, na ich grzywach melodię gwiżdże wiatr.

Łowców mustangów

możecie oglądać w programie telewizyjnym zrealizowanym na podstawie książki Mariusza Maxa Kolonko: "Odkrywanie Ameryki" - TV 4 w środy o 21 i czwartki o 20.30

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki