Z ustaleń policjantów wynika, że kilka minut przed północą mężczyzna zatankował kilka litrów benzyny do plastikowego zbiornika i spokojnie wyszedł. Kiedy pracownik powiedział, że za paliwo trzeba zapłacić, mężczyzna uśmiechając się wylał paliwo tuż obok dystrybutorów i... podpalił.
Widząc to pracownik stacji złapał gaśnicę i zaczął gasić płomienie. W tym samym czasie jego koleżanka wezwała strażaków, którzy zapobiegli eksplozji (w zbiornikach znajdowało się ok. 50 tys. litrów benzyny).
Podpalacz szybko trafił w ręce policjantów. Okazało się, że miał w organizmie miał blisko 2,7 promila alkoholu.
Sprawca odpowie teraz za sprowadzenie zdarzenia, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach za co grozi mu do 8 lat wiezienia.