Tragedia w Uchorowie! Natalia zginęła pod domem. Osierociła dwóch synków

Za nic miał prawo, za nic ludzkie życie! Kiedy Artur G. (22 l.) urządził sobie rajd po okolicznych wioskach, ledwie trzymał się na nogach. A jego zamroczone alkoholem spojrzenie nie sięgało dalej niż maska auta. Było pewne, że kogoś zabije... I tak się stało. Pijany w sztok Artur rozjechał Natalię S. (?28 l.) z Uchorowa (woj. wielkopolskie).

Renault clio, którym jechał Artur G., uderzył w kobietę z potworną siłą. Natalia nie miała szans. Jej ciało przeleciało kilkanaście metrów i wylądowało na poboczu. Pijany kierowca zatrzymał się zszokowany... Jak się okazało, miał w organizmie 1,5 promila alkoholu.Świadkowie wypadku, do którego doszło w niedzielę, wciąż są wstrząśnięci.

- Usłyszałem ryk silnika. Obejrzałem się i widziałem, jak pędzi na złamanie karku - opowiada jeden z mieszkańców wsi. - Na pewno jechał grubo ponad 100 kilometrów na godzinę - dodaje.

W samym centrum Uchorowa, niedaleko sklepu i figury z Matką Boską Artur G. stracił panowanie nad autem. Akurat ze sklepu wychodziła Natalia S. Kobieta mieszka dosłownie 100 metrów dalej. Poszła po jedzenie dla dwójki swoich dzieci.

- Zanim ode mnie wyszła, zapytała się jeszcze o rozkład autobusów, bo chciała jechać na wybory - mówi nam ekspedientka, która w pechowy dzień jako ostatnia rozmawiała z ofiarą

Natalia nigdy nie wróciła do domu. Artur G. dosłownie zmiótł ją z pobocza. - Na miejsce od razu wezwana została karetka. Na ratunek było jednak za późno - mówi Iwona Liszczyńska z poznańskiej policji.Według funkcjonariuszy pirat nie miał prawa jazdy. Usłyszał już prokuratorskie zarzuty i trafił do aresztu. Za spowodowanie po pijanemu wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi mu 12 lat więzienia. Żadna kara nie wróci jednak mamy dwójce synów Natalii S. - 10-miesięcznemu Brajankowi i 7-letniemu Adriankowi.

Zobacz też: Warszawa. Tragiczna śmierć na torach

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki