Z dotychczasowych informacji wiadomo, że podczas opróżniania zbiornika do szamba wpadła jedna osoba. Pozostałe miały ruszyć jej na ratunek. Niestety zamiast pomóc - same znalazły się w śmiertelnej pułapce. Jak podaje telewizja TVP INFO – 7 osób się utopiło a jedna została przewieziona do szpitala. Jej stan jest ciężki. TVP INFO poinformowało również, że w zbiorniku z szambem może znajdować się więcej osób. - Według wstępnych ustaleń, na terenie dużego gospodarstwa prowadzone były prace konserwatorskie. Wypompowywane było szambo. Jeden z mężczyzn wszedł do zbiornika po drabinie i stracił przytomność. Wcześniej zdążył jeszcze zawołać pomoc. Na pomoc schodziły kolejne osoby - czytamy na portalu "tvn24.pl" wypowiedź Sylwii Wroniec z miejscowej Policji.
- Mamy potwierdzenie o trzech ofiarach śmiertelnych. Jedna osoba, którą wydostano jako pierwszą, w bardzo ciężkim stanie została zabrana do szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe – mówiła mł. kpt. Bilińska. Teraz wiemy jednak, że liczba ofiar wypadku podczas opróżniania szamba wzrosła do 7.
Jak poinformowała Elżbieta Grodzicka, rzeczniczka prasowa Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze, w którym prowadzona była akcja reanimacyjna kobiety wyłowionej ze zbiornika na szambo - akcja ratunkowa zakończyła się. Jej stan jest ciężki, ale stabilny. Jest gotowa do transportu na oddział intensywnej terapii.
5 z 7 osób, które zmarły to rodzina. - Z tej rodziny przeżyła jedynie około 45-letnia kobieta. Dwie pozostałe osoby to pracownicy gospodarstwa – mówiła na antenie stacji TVN24. Osoby, które utopiły się w szambie to gospodarz, jego dwaj synowie i jedna synowa, a także dwaj robotnicy, którzy w gospodarstwie ocieplali jeden z budynków i 17-letni chłopak pracujący w gospodarstwie jako pomocnik. Pomóc topiącemu się gospodarzowi chciała także pomóc jego żona, to ona przeżyła wypadek, podaje gazeta.pl. Jeden z synów gospodarza i jego żona osierocili dwoje dzieci 7-latka i 9-latka. Bez ojca została także trójka dzieci (drugiego syna gospodarza). To maluchy w wieku 2, 4 i 5 lat.
Straż pożarna przeszukuje szambo
- Przeszukaliśmy dno szamba, jednak nadal jest zbyt dużo fekaliów, by sprawdzić wszystkie zakamarki. Akcja potrwa jeszcze około 3 - 4 godziny – czytamy na portalu tvn24.pl wypowiedź Marka Ławreckiego z miejscowej straży pożarnej.
Zastanawiający jest fakt, iż osoby, które wpadły do zbiornika utonęły, mimo iż nie znajdowały się w nim długo. Strażak rozwiewa jednak wszystkie wątpliwości tłumacząc, że decydujące w tym przypadku było duże stężenie siarkowodoru. To właśnie ono sprawiło, że osoby uwięzione w zbiorniku bardzo szybko traciły przytomność. Tezę tą potwierdził w rozmowie z TVN24 dr. Adam Pietrzak, lekarz medycyny. - Uduszenie w takich warunkach może nastąpić w ciągu minuty - półtorej. W takich przypadkach nie pomoże nawet maska przeciwgazowa – mówił lekarz. Jak czytamy na portalu "tvn24.pl"- wciąż trwa wypompowywanie ścieków. W akcji bierze udział 6 zastępów straży pożarnej, pogotowie ratunkowe, policja i prokurator.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail