Premier Mazowiecki sam wychował trzech synów

2013-11-03 8:10 an

Tadeusza Mazowieckiego (+86 l.) zapamiętamy jako premiera, który dostał zadanie uporządkowania bałaganu po komunizmie. Mało kto jednak wie, że w tych trudnych dla niego i Polski czasach Tadeusz Mazowiecki był także ojcem samotnie wychowującym trzech synów. I z tej roli wywiązał się na medal.

Pierwszy premier wolnej Polski zmarł w warszawskim szpitalu MSWiA wczoraj kwadrans po szóstej. Trafił tam ok. dwóch tygodni temu z wysoką gorączką, ale lekarze wypisali go po tygodniu. Niestety, w minioną środę pojawiła się znowu wysoka gorączka i jego najbliżsi wraz z lekarzami zdecydowali o powrocie do szpitala. Henryk (72 l.) i Ludwika (72 l.) Wujcowie wybrali się do niego w niedzielę. - Żona zrobiła nóżki, upiekła ciasto. Tadeusz chciał zjeść coś domowego.

Dziadek lubił się wygłupiać: wspomnnienia wnuków o Tadeuszu Mazowieckim

Czuł się jednak tak źle, że zostawiliśmy mu jedzenie i wyszliśmy - opowiada Henryk Wujec, doradca prezydenta ds. społecznych. Towarzyszył premierowi w różnych momentach jego życia. Pamięta na przykład, jak 13 grudnia 1981 roku milicjanci wprowadzili Tadeusza Mazowieckiego na komendę przy Kurkowej w Gdańsku. Był skuty kajdankami. - On, ostoja spokoju, w kajdankach?! Wyglądało to tragikomicznie - wspomina Wujec. Pamięta też, że Tadeusz Mazowiecki nigdy się nie skarżył, nie opowiadał o sobie. Nie pozostawił po sobie dzienników ani wspomnień. Niewielu więc Polaków wie, że nie miał łatwego życia.

Przeczytaj też: Trwa pogrzeb Tadeusza Mazowieckiego

Nie był bogaty, mieszkał w małych mieszkankach. Miał dwie żony. Pierwsza - Krystyna Kuleszanka - którą poznał, kiedy jesienią 1946 roku wyjechał z Płocka na studia do Warszawy, zmarła rok po ślubie. Miała gruźlicę, w tamtych czasach była to śmiertelna choroba. Druga żona, Ewa, też opuściła go wcześnie. Urodziła mu trzech synów, ale zmarła w 1970 roku, kiedy najstarszy syn Wojtek (56 l.) miał 13 lat, Adam - siedem, a najmłodszy Michał tylko trzy.

Ciężar ich wychowania spadł na niego. Kiedy go internowano, najmłodszy syn miał zaledwie 13 lat. - (…) Bardzo to przeżywał. Na dodatek w przeddzień oszczeniła nam się Figa - opowiadał premier Teresie Torańskiej (+69 l.).

Zobacz: Tadeusz Mazowiecki nie żyje - rodzina opłakuje zmarłego

Wprawdzie w wychowaniu synów pomagała mu rodzina, ale to on był za wszystko odpowiedzialny. Poświęcił się dzieciom całkowicie. Poza pracą i domem nie miał życia prywatnego. Na przykład od śmierci swojej żony Ewy w 1970 roku aż do listopada 1989 r., kiedy w Moskwie poprosił do tanga "la Cumparsita" Małgorzatę Niezabitowską (65 l.), nie zatańczył z żadną kobietą. Jego premierowanie oceniać będą potomni i historia. Wiadomo jednak, że z roli ojca wywiązał się wzorowo.

Zawsze miał czas dla dzieci. Kiedy już został premierem i niemalże nocował w Urzędzie Rady Ministrów, to synowie chcąc go zobaczyć, odwiedzali go, jedli razem obiad lub po prostu wpadali pobyć z ojcem. Byli prawdziwą rodziną na dobre i złe. Starsi synowie pomagali mu przy pisaniu jego exposé.

Za kilka dni Tadeusz Mazowiecki dołączy zapewne do żony Ewy na cmentarzu w podwarszawskich Laskach. - Myślę, że on sam pragnął być pochowany właśnie tam - powiedział redaktor naczelny "Więzi" Zbigniew Nosowski.

Nie przegap: 3 listopada zaćmienie Słońca. Gdzie obejrzeć w internecie

Filmowe wspomnienie Tadeusza Mazowieckiego: