Zgodnie z obecnym prawem zwłoki powinny być pochowane w grobie. Przepisy zezwalają także na zatopienie ich w morzu. Prochów nie można jednak rozsypać. Nawet na cmentarzu. Resort zdrowia chce zmienić przepisy przy okazji nowej ustawy o cmentarzach.
Właśnie trwają prace nad projektem, zgodnie z którym spopielone prochy bliskich można byłoby zabrać do domu albo rozsypać np. nad morzem, w parku czy w pobliżu domu zmarłego. Czy Polacy są na to gotowi? Sama kremacja jest dopuszczana przez prawo polskie i kanoniczne.
Patrz też: Zwiedza świat po śmierci
Kontrowersje budzi jednak pomysł rozsypywania prochów. - Musi być grób. Grób wiąże się przecież ze zmartwychwstaniem. Na rozsypywanie zwłok nad morzem czy w ogródku nie może być zgody - grzmi ks. dr hab. Jacek Nowak, sekretarz komisji Kultu Bożego przy Episkopacie Polski. - Jesteśmy za rozsypywaniem prochów, ale tylko na wskazanym miejscu na cmentarzu - mówi z kolei "SE" Tomasz Salski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Funeralnego.
Jego zdaniem ludzie nie są zainteresowani pochówkiem z rozsypywaniem zwłok. - O taką możliwość dopytują głównie samotne osoby. Boją się, że po śmierci ich grób będzie zaniedbany - dopowiada Salski.
Jan Orgelbrand (62 l.), z-ca głównego inspektora sanitarnego:
Chcemy dostosować prawo do współczesnych realiów, chcemy dać ludziom możliwość grzebania bliskich zgodnie z wolą zmarłego bądź z wolą jego bliskich. Z jednym zastrzeżeniem: zwłoki powinny być traktowane z godnością.
Arcybiskup prawosławny Jeremiasz (67 I.):
Rozsypywanie prochów zmarłego nie leży w tradycji chrześcijańskiej. Pomysł, mówiąc po świecku, jest co najmniej nietaktowny. Zmarłym też należy się szacunek. Co dobrego przyniesie trzymanie prochów w szafie? To może prowadzić do dewiacji psychicznej.