Prusacy skrzyżowali rzeki

2007-10-07 18:03

Czy da się skrzyżować dwie rzeki? Tak, by płynące nimi żaglówki lub kajaki mogły mijać się jak samochody w mieście, ale - z drugiej strony - by wody jednej rzeki nie mieszały się z wodami drugiej?!

Okazuje się, że jest to możliwe! Co więcej, takie niezwykłe "wodne skrzyżowanie" leży prawie w samym środku Polski. Jest jednak dobrze ukryte i trafiają tam tylko wtajemniczeni...

Magiczne miejsce znajduje się w sercu Borów Tucholskich. Bardziej odważni mogą pokusić się nawet o dojazd samochodem, choć ostatnie kilka kilometrów to piaszczysta gruntowa droga. By dotrzeć na miejsce, trzeba - poruszając się drogą Tuchola-Czersk - kilka kilometrów za wsią Legbąd skręcić w lewo na Fojutowo. Przy dobrej pogodzie nie powinno być z tym żadnych problemów. Gorzej, gdy pada deszcz, wtedy czeka nas solidne mycie auta po powrocie. Ale warto spróbować!

Po schodkach pod wodę

Pierwsze wrażenie jest dość zaskakujące. Większość turystów, nie kryjąc rozczarowania, bezradnie rozgląda się dookoła i pyta: "To gdzie jest to słynne wodne skrzyżowanie?". Zdziwienie jest uzasadnione. Wszystko dlatego, że jedną rzekę widać bez problemów - to szeroki i bardzo czysty kanał, po którym pływają kaczki i łabędzie, a nad przybrzeżnymi szuwarami unoszą się roje wielkich błękitnych ważek. Ale gdzie ukryta jest ta druga rzeka?

Konstruktorzy akweduktu zastosowali bardzo proste rozwiązanie. Wykorzystali naturalną różnicę poziomów i jedną rzekę poprowadzili... pod drugą! Dziś lustra wody dzieli od siebie w pionie ponad 11 metrów!

Dla ciekawskich i odważnych przygotowano nawet specjalne strome schodki, po których z poziomu górnej rzeki można zejść do tunelu z rzeką płynącą dołem. Jeżeli ktoś nie boi się długich ciemnych pomieszczeń, może przejść jeszcze na drugą stronę po specjalnej galerii zawieszonej nad wodą. Wtedy równie stromymi schodkami wracamy na górę i... jesteśmy suchą nogą na przeciwnym brzegu górnej rzeki!

Namieszały pruskie konie

Akwedukt zbudowano w połowie XIX wieku. Zrobili to Niemcy, do których kiedyś należały te tereny. Podobno bezpośrednim powodem podjęcia niezwykłego inżynierskiego wyzwania były... wojskowe konie! Pruska armia miała problem z wykarmieniem rosnącej liczby rumaków. Do tego celu idealnie nadawały się bogate w trawy (a więc i w siano) czerskie łąki, ale trzeba było je jakoś nawadniać. Podjęto więc decyzję o budowie specjalnego Wielkiego Kanału Brdy. A gdy na przeszkodzie stanęła naturalna rzeka - Czerska Struga - zdecydowano się na budowę akweduktu.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki