Nietypowy pacjent został znaleziony na polu niedaleko Leżajska. Padł na ziemię z taką siłą, że uszkodził sobie skrzydło. Natychmiast trafił na stół operacyjny. Lekarze robili wszystko, co w ich mocy, żeby uratować życie orła. Zoperowali chore skrzydło, zrobili płukanie żołądka, podawali płyny i leki tak zwaną metodą doszpikową. W końcu udało się - paraliż stopniowo zaczął ustępować.
Patrz też: Oblali kota denaturatem, spalili Gacusiowi wąsy
W końcu, po dwóch miesiącach rekonwalescencji okazało się, że orzeł jest już całkiem zdrowy i może zostać wypuszczony na wolność. Zawinięty w kołdrę ptak został wywieziony w specjalnym pudle na łąkę w Starzawie. Dumni pracownicy kliniki z radością patrzyli, jak ich pacjent wolny odlatuje. - Niestety, nie zawsze udaje się ocalić otrute orły. Tym razem odnieśliśmy wielki sukces. To była ogromna radość patrzeć, jak nasz pacjent wzbija się w powietrze - mówi dr Radosław Fedaczyński, który operował wielkiego ptaka.