- Wybrali złą drogę. Tylko że tego nie mogli wiedzieć. Szli do wyjścia, a w kierunku przeciwnym, dalej na południe, zniszczenia były mniejsze. Tam by nie mieli prawie wcale metanu. Tam był tlen, woda - powiedział Piotr Obłój, ratownik, który kierował akcją poszukiwawczą. - Postąpili logicznie, bo kto by szedł w kierunku, z którego był wstrząs. Uciekali przez ścianę do wyjścia. Nikt by nawet nie pomyślał, że to może mieć aż taki zasięg. Doszli do miejsc, gdzie nie dało się przejść. Może już nie mieli siły, doszedł metan, ubyło tlenu, stracili przytomność. Tragicznie to się wszystko skończyło. Tyle dobrze, że ich znaleźliśmy, że w końcu to się zamyka - dodał ratownik. Wydobycie ciał dwóch zaginionych górników kończy akcję poszukiwawczą, która trwała od 18 kwietnia - podaje RMF FM.
Zobacz też: Trzęsienie ziemi w Kaliforni. Jest co najmniej setka rannych! [WIDEO]