Krzysztof Rutkowski sugeruje, że Doktor Śmierć stoi za zgonem Krzysztofa Pieprzaka, mieszkańca Wrocławia. - To był majętny, wykształcony człowiek. Znał kilka języków. Nagle umarł w bardzo dziwnych okolicznościach - mówi nam Rutkowski. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że mężczyzna zaprzyjaźnił się z pewnym lekarzem. Pieprzak nagle zaczął przybierać na masie, stał się muskularnym mężczyzną. Jednak zaraz szybko schudł. - Przed śmiercią wyglądał jak z obozu koncentracyjnego - powiedziały nam Anna i Arleta Pieprzak, siostry zmarłego, które poprosiły Rutkowskiego o pomoc. - Brat zachowywał się dziwnie. Sąsiedzi mówili, że biegał nago po dachu kamienicy. Jego mieszkanie zostało zamienione w śmietnisko. Zmarł w domu. Odnaleziono tam butle wypełnione moczem i książki o tematyce medycznej - dodają. W ciele zmarłego stwierdzono duże stężenie acetonu. - Tak wielkie, że nie mogło powstać w naturalny sposób. Możliwe, że ktoś wstrzyknął mu aż pół litra tej substancji - mówi adwokat Maciej Morowiec, który również zajął się tą zagadkową sprawą.
To nie koniec makabrycznych informacji. - Badając sprawę pana Krzysztofa Pieprzaka, znalazłem informację o jego matce. Kobieta, która świetnie się trzymała, nagle zaczęła w oczach słabnąć, miała częste krwotoki z nosa - dodaje Rutkowski. W końcu zmarła, po tym jak w szpitalu w Kłodzku przeprowadzono jej zabieg tracheotomii. - Naszym zdaniem zabieg był wykonany niepotrzebnie. A podobno doszło do niego na polecenie jakiegoś lekarza z Wrocławia. Nie pozwolono nam na sprawdzenie dokumentacji medycznej mamy, dlatego zawiadomiłyśmy prokuraturę - mówią Anna i Arleta Pieprzak. Prokuratura wszczęła już śledztwo.
Kim jest tajemniczy Doktor Śmierć, jeśli istnieje? Dlaczego robi tak przerażające rzeczy? Tego jeszcze nie wiadomo. - Możliwe, że chodzi o przejmowanie nieruchomości. Dlatego prosimy o kontakt osoby, których bliscy nagle przed śmiercią zaczęli się diametralnie zmieniać - apeluje Rutkowski.
Zobacz: Więźniowie uciekli z zakładu karnego w Grudziądzu! Kto im pomagał?