Kołodzińscy nie wierzyli własnym oczom, kiedy na ich posesji w Łukowie przy ul. Rurowej pojawił się przedstawiciel Kasy Stefczyka. Maciej Halt oprócz dobrej nowiny w sprawie odbudowy spalonego domu przywiózł kwiaty dla pani Agnieszki (43 l.) oraz słodycze i zabawki dla Adasia (6 l.) i Rysia (4 l.). Radości chłopców nie było końca, a z oczu ich rodziców popłynęły łzy wzruszenia. - Boże, jak ja mam wam dziękować - mówiła pani Agnieszka. - Pieniążki, które dostaniemy, w stu procentach wystarczą nam na odbudowę. Od razu zabieramy się do roboty, zamówiliśmy już drewno na dach i ściany.
Do pożaru doszło20 czerwca. Rodzina grillowała na podwórku przed domem, a potem przez nieuwagę wstawiła niewygasły grill do drewutni. Ogień błyskawicznie ogarnął wszystkie zabudowania. 18 jednostek straży pożarnej nie zdołało go stłumić. Kołodzińscy w pożarze stracili cały dobytek oraz warsztat pracy i żeby wyżywić dzieci, od trzech tygodni zbierali i sprzedawali grzyby.
- Bez naszej pomocy na pewno trudno by im było podźwignąć się z tego koszmaru. Ale myślę, że wspólnie poradzimy sobie i już niedługo wszyscy zamieszkają w odbudowanym domu - powiedział Maciej Halt.
ZOBACZ: Nastoletnie sadystki PODPALIŁY jeża i biły go butelką. Jest decyzja sądu [WIDEO]