Teraz lepiej nie chorować

2008-01-18 21:58

Kryzys w stołecznych szpitalach. W niedzielę może stanąć ostry dyżur przy Banacha, w poniedziałek na Niekłańskiej szykuje się strajk.

Lekarze, którzy nie podpisali tzw. opt-out (czyli zgody na dłuższą pracę) już wyrobili miesięczny limit pracy. - Oznacza to, że od 20 stycznia nie ma kim obsadzić dyżuru. Pacjenci będą odsyłani z kwitkiem - martwi się lekarz Maciej Jędrzejowski ze szpitala przy Banacha. Ludzie będą musieli szukać pomocy gdzie indziej.

- To jak z jakiegoś horroru! Człowiek potrzebuje pomocy, jedzie do szpitala, a tam nie ma lekarzy - komentuje pacjent Sławomir Nowosielski (50 l.).

W Ratuszu próbują zaradzić tej sytuacji. - W poniedziałek spotykam się z konsultantami - mówi Elżbieta Wierzchowska (60 l.), dyrektor miejskiego biura polityki zdrowotnej. - Jeden z pomysłów to podzielenie Warszawy na dwie części. Po praskiej stronie i po śródmiejskiej funkcjonowałby jeden ostry dyżur, na którym mieszkańcy na pewno dostaliby pomoc od pełnego zespołu medycznego na dyżurze - wyjaśnia.

Krytyczna sytuacja odbije się też na dzieciach. Od łóżek maluchów w szpitalu dziecięcym przy Niekłańskiej na godzinę odejdą w poniedziałek pielęgniarki. - Nie rozumiem, co się dzieje. A w szczególności tego, jak można porzucić nawet na godzinę bezbronne maleństwa! - mówi oburzona Katarzyna Ciak (25 l.), która po pomoc dla chorej córeczki Wiktorii (11 miesięcy) przyjechała właśnie na Niekłańską.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki