Trawa lubi być deptana

2009-05-08 7:00

Na całym świecie odpoczynek na trawniku jest powszechnie ceniony. Ale nie w Warszawie! - Przepisy zabraniające leżenia na trawie to kompletny absurd rodem z PRL-u - uważają eksperci.

Zieleń stołecznych parków traktowana jest przez urzędników i służby mundurowe jak pomniki. Nie można położyć się na trawie, bo według regulaminów jest to "niszczenie zieleni". Za rozłożenie się na kocu grozi wysoka grzywna. Można za to dostać od 50 do 500 złotych kary.

- To wielki błąd! - mówi Agata Czarnecka (28 l.), architekt krajobrazu z firmy Pleneria. - Trawniki lubią być deptane. To bardzo pozytywnie wpływa na trawę - wyjaśnia.

Jak mówi, leżenie czy granie w piłkę na trawie nie jest szkodliwe dla trawnika. - Wręcz przeciwnie. W wielu zachodnioeuropejskich parkach ustawione są nawet tabliczki z instrukcją: proszę deptać trawę - mówi Agata Czarnecka.

Trawa może zostać zniszczona tylko w przypadku, kiedy jednocześnie, np. podczas koncertu, tańczy i skacze po niej kilkaset osób. Niszczyć może się też zaniedbany trawnik, niestrzyżony i niepodlewany. - A przecież zieleń w stołecznych parkach jest nawadniana i przycinana, więc przez leżenie czy deptanie nie zostanie zniszczona - zaznacza Agata Czarnecka.

W Parku Łazienkowskim, Ogrodzie Saskim, parku im. Stefana Żeromskiego czy Ogrodzie Botanicznym UW nie wolno leżeć i chodzić po trawnikach. To głupota.

- Zakaz odpoczywania na trawie to bardzo przestarzały zwyczaj. Urzędnicy powinni go zmienić, bo trawniki są dla ludzi - zaznacza ekspertka.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki