Aktualizacja:
Prokuratura w Ostródzie zna już wstępne wyniki sekcji zwłok. Do dalszych badań histopatologicznych pobrano również próbki płodu. Policja, pod nadzorem prokuratora, bada okoliczności sprawy i szuka matki dziecka. Według wstępnych ustaleń, maleństwo mogło urodzić się żywe w wyniku poronienia. Śledczy sprawdzają, czy do poronienia mogły przyczynić się osoby trzecie, na przykład poprzez podanie kobiecie tabletki wczesnoporonnej albo innej substancji. To jeden z kluczowych wątków, który interesuje prokuraturę.
Z ustaleń patologa wynika, że dziecko miało oderwaną pępowinę. Mogło przez krótki czas wykazywać oznaki życia, ale nie miało realnych szans na przeżycie bez natychmiastowej specjalistycznej pomocy medycznej. Płód trafił do systemu kanalizacyjnego jakiś czas przed ujawnieniem. Nie były to świeże zwłoki. To dodatkowo komplikuje śledztwo, podobnie jak ustalenie miejsca, z którego beczkowóz mógł zassać ciało.
Wiadomo, że pojazd pompował szlam z dwóch terenów zbiorczych. Na tym etapie nie da się jednoznacznie wskazać, z której miejscowości mogły pochodzić ścieki, w których znajdowało się ciało dziecka. Policja i prokuratura będą teraz odtwarzać trasę beczkowozu oraz sprawdzać, z jakich wsi mogły pochodzić nieczystości.
Jeżeli uda się ustalić kto mógł doprowadzić do przerwania ciąży przez wywołanie poronienia, grozi mu do 3 lat więzienia. Za to przestępstwo nie odpowiada kobieta, która poroniła.
Wcześniej pisaliśmy:
W czwartek, 14 maja 2026 roku, około godziny 10:00 na terenie oczyszczalni ścieków w Gierzwałdzie (gmina Grunwald) rozbłysły koguty policyjnych radiowozów. Służby zostały wezwane na miejsce po tym, jak jeden z pracowników zauważył ludzki płód. Wypadł z beczkowozu podczas opróżniania szamba. Czy doszło do przestępstwa? Z ustaleń dziennikarzy "Super Expressu" wynika, że do urodzenia dziecka mogło dojść około 5-6 miesiąca ciąży. Sekcja zwłok, którą wykonano w piątek, 15 maja 2026 roku, wykazała że maleństwo urodziło się żywe, lecz nie miało szans na przeżycie bez specjalistycznej pomocy medycznej. Prawdopodobnie matka wyrzuciła zawiniątko do ścieków.
Czytaj także: Policjantka Sylwia wywiozła syna do lasu i zastrzeliła go z broni służbowej. "Kochała Wiktorka"
Prokuratura w Elblągu ma wkrótce ujawnić więcej informacji. Na razie nikt nie został zatrzymany, wciąż trwają intensywne działania śledczych, które mają wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Zostały też zlecone badania DNA martwego dziecka. Nasze nieoficjalne ustalenia wskazują na to, że postępowanie idzie w kierunku "spowodowania ewentualnego celowego poronienia", lecz zostanie to jeszcze sprecyzowane.
Do sprawy z pewnością na pewno jeszcze wrócimy.