Troglodyci nie zasługują na nasz uśmiech

2007-12-23 20:07

"Super Express": - Prawie codziennie w polskich mediach pojawiają się informacje związane z Rosją. Kilka dni temu szef sztabu rosyjskich wojsk, generał Bałujewski groził nam atakiem rakietowym. Potem Rosja zniosła embargo na polskie mięso. Jak pan profesor ocenia obecne relacje na linii Warszawa - Moskwa?

Andrzej Nowak: - Atmosfera pełna pozytywnych gestów wobec Rosji nie usunie głównych problemów spornych. Więcej - taka polityka spowodowała już niepowetowane straty. Nie można nawiązać przyjaznych ani nawet normalnych stosunków w sytuacji, gdy dzielą nas zasadnicze różnice interesów. Rosja wprowadziła zakaz importu mięsa z Polski, żeby zmusić nas do prestiżowej kapitulacji w sprawach energetycznych. Podważona została wiarygodność naszej polityki obliczonej na stworzenie alternatywnego wobec monopolu rosyjskiego systemu zaopatrzenia Polski w ropę naftową i gaz. Tacy partnerzy Polski, jak Ukraina, Azerbejdżan, Armenia czy Litwa, którzy razem z nami mieli budować taką alternatywę, przecierają teraz oczy ze zdumienia, twierdząc, że Polska wystawiła ich do wiatru. Mam nadzieję, że dalsze kapitulacje nie będą następowały.

"SE": - Czy powinniśmy bać się takich wystąpień, jak gen. Bałujewskiego?

A.N.: - Powodu do obaw nie ma. Wiadomo, że w najbliższym czasie nie nastąpi rosyjskie uderzenie nuklearne na Polskę. Chodzi jednak o sposób prowadzenia polityki. Jeśli ktoś w ogóle używa tego typu argumentów, nie jest i nie może być partnerem politycznym. To są obyczaje niemalże z epoki kamienia łupanego i te obyczaje są przyjmowane przez nas bez zmrużenia oka. Nadal prowadzimy politykę uśmiechów wobec troglodytów.

"SE": - A co ze sprawą tarczy antyrakietowej?

A.N.: - Rosji zależy na podważeniu wiarygodności Polski w tej sprawie. Dotychczas mieliśmy wspólne stanowisko z Czeską Republiką. Tymczasem Kremlowi udało się podzielić Czechów i Polaków. Czesi nadal są nieugięci, a Polska zaczęła wycofywać się z polityki zabezpieczenia swoich interesów strategicznych. Zainstalowanie u nas elementów tarczy antyrakietowej zasadniczo zmieniłoby politykę Rosji wobec Polski. Rosja musiałaby się poważnie zastanowić, zanim zdobyłaby się na szantaż wobec kraju, w którym stacjonują wojska amerykańskie. Obecnie może to robić bezkarnie, tak jak robi to ustami zdziczałych generałów rosyjskich.

"SE": - Podobno istnieje tajna umowa amerykańsko-rosyjska dotycząca tarczy antyrakietowej?

A.N.: - Mimo że polityka amerykańska nie jest polityką idealistyczną, nie wydaje mi się, by Amerykanie w sposób tak cyniczny rozgrywali interesy swoich partnerów, Polski i Czech, z którymi zawarli wstępne porozumienia. Takie "fakty" tworzy rosyjska propaganda. Odbywa się to według schematu: zawsze wielcy dogadają się z wielkimi, a mali mogą tylko i wyłącznie występować w roli posłusznych narzędzi w ręku wielkich mocarstw. Wobec krajów UE Rosja prowadzi politykę na zasadzie: dziel i rządź, próbuje dzielić Unię na kraje nowe - dawniej tworzące imperium sowieckie, których rolę się pomniejsza, i kraje stare, z którymi ewentualnie można rozmawiać. To w sposób drastyczny zagraża naszym interesom.

"SE": - Jak ocenia pan obecną sytuację w Rosji, gdy cała władza znajduje się w ręku jednego człowieka?

A.N.: - Taka od dawna jest kultura polityczna w Rosji. W pewnym sensie wynika to z demokratycznego wyboru i nie możemy tego podważyć. Ważniejsze z naszego punktu widzenia jest to, jak polityka imperialna wygląda w stosunkach zewnętrznych. Wspomniany już szantaż energetyczny, bardzo agresywna retoryka rosyjskiej sołdateski, budzą niepokój nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach europejskich i w USA. Trzeba szukać międzynarodowej solidarności, by skłonić Rosję do zaniechania tego rodzaju retoryki i tego rodzaju praktyk w stosunkach zewnętrznych.

"SE": - A co z opozycją w Rosji? Czy jest to faktyczna opozycja, czy ci ludzie nie są sterowani przez Kreml?

A.N.: - Warto sobie uświadomić, że prawie 40 lat temu, gdy wojska sowieckie zaatakowały wraz z innymi wojskami członków paktu warszawskiego Czechosłowację, dziewięć osób w ZSRR przeciwstawiło się temu, m.in. Władimir Bukowski. Dziewięcioro przeciwko imperium. Oczywiście nie mogli praktycznie pomóc Czechosłowacji, zatrzymać czołgów, jednak moralne znaczenie sprzeciwu tej garstki było kolosalne. Dziś nadal są w Rosji tacy ludzie jak Bukowski i jeśli zapominamy o nich i mówimy, że się nie liczą, oznacza to, że nie mamy elementarnego poczucia tego, co jest dobre, a co złe i lekceważymy nasze własne doświadczenia z komunizmem. Musimy być z nimi solidarni, popierać ich i dawać sygnał, że rozumiemy i pamiętamy ich wysiłki na rzecz demokratycznej Rosji, na rzecz pamięci o zbrodniach komunistycznego systemu.

Andrzej Nowak

Historyk, publicysta, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Instytutu Historii PAN (kierownik pracowni dziejów Rosji i ZSRR). Jeden z najwybitniejszych znawców stosunków polsko-rosyjskich. Redaktor naczelny dwumiesięcznika "Arcana". Ma 47 lat.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki